Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 3 lutego 2023
w Esensji w Esensjopedii

Barbara Nawrocka, Ryszard Doński
‹Śmierć czarnoksiężnika›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułŚmierć czarnoksiężnika
Data wydania1970
Autorzy
Wydawca Iskry
SeriaEwa wzywa 07…
Format45,—
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl

PRL w kryminale: Magicy także giną
[Barbara Nawrocka, Ryszard Doński „Śmierć czarnoksiężnika” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Barbara Nawrocka(-Dońska) dożyła niemal dziewięćdziesięciu czterech lat. Zmarła całkiem niedawno, bo w 2018 roku. Wydała w sumie kilkadziesiąt książek, z tego kilka „powieści milicyjnych”. Jej dziełko otworzyło serię „Ewa wzywa 07…”; później opublikowała w niej jeszcze jedną pozycję – „Śmierć czarnoksiężnika” – której współautorem był Ryszard Doński, prywatnie mąż pisarki.

Sebastian Chosiński

PRL w kryminale: Magicy także giną
[Barbara Nawrocka, Ryszard Doński „Śmierć czarnoksiężnika” - recenzja]

Barbara Nawrocka(-Dońska) dożyła niemal dziewięćdziesięciu czterech lat. Zmarła całkiem niedawno, bo w 2018 roku. Wydała w sumie kilkadziesiąt książek, z tego kilka „powieści milicyjnych”. Jej dziełko otworzyło serię „Ewa wzywa 07…”; później opublikowała w niej jeszcze jedną pozycję – „Śmierć czarnoksiężnika” – której współautorem był Ryszard Doński, prywatnie mąż pisarki.

Barbara Nawrocka, Ryszard Doński
‹Śmierć czarnoksiężnika›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułŚmierć czarnoksiężnika
Data wydania1970
Autorzy
Wydawca Iskry
SeriaEwa wzywa 07…
Format45,—
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wcale bym się nie zdziwił, gdyby okazało się, że pomysł na napisanie tej mikropowieści przyszedł Barbarze Nawrockiej(-Dońskiej) do głowy w czasie, gdy oglądała drugi odcinek jednego z pierwszych polskich seriali telewizyjnych – „Kapitana Sowę na tropie” (1965). W rozgrywającym się w środowisku cyrkowym „Uprzejmym mordercy” tytułowy bohater, wraz ze swoim pomocnikiem Albinem, stara się rozwikłać zagadkę śmierci tresera lwów Orlanda, którego – jak się okazuje – zabił klaun Bongo (a poszło oczywiście o piękną kobietę – Fatimę). Od premiery filmu do wydania – w serii wydawnictwa Iskry „Ewa wzywa 07…” – „Śmierci czarnoksiężnika” minęło niespełna pięć lat. Całkiem sporo, ale należy także brać pod uwagę ewentualne opóźnienia w realizacji planów wydawniczych, co w Polsce Ludowej było tak oczywiste, jak jesienna akcja wykopkowa.
Barbara Nawrocka (1924-2018), której prawdziwe nazwisko brzmiało Bodzińska, to – obok Anny Kłodzińskiej, Heleny Sekuły i Barbary Gordon – jedna z najpopularniejszych autorek peerelowskich „powieści milicyjnych”. Choć sprowadzanie jej tylko do tej roli byłoby wielką i rażącą niesprawiedliwością. Zanim zajęła się pracą literacką, ta warszawianka z urodzenia, dawna żołnierka Armii Krajowej i uczestniczka powstania warszawskiego, studiowała prawo. Nie została jednak ani adwokatem, ani prokuratorem, lecz zajmowała się dziennikarstwem: debiutowała na łamach tygodnika „Po prostu”, lecz później znalazła się w redakcji „Trybuny Ludu” i „Trybuny Mazowieckiej, z którymi była związana do początku lat 80. XX wieku.
Swoją przygodę z beletrystyką zaczęła od powieści obyczajowych i psychologicznych („Dwie miłości”, 1956; „Powszedni dzień dramatu”, 1961; „Pojedynek z pamięcią”, 1962; „Odlot za tydzień”, 1964; „Gęsty las”, 1965; „Przed godziną «W»”, 1969); nie stroniła także od książek reporterskich i relacji z licznych podróży zawodowych („Dobry wieczór, mister Godot”, 1965; „Papieski topaz”, 1967; „Trolejbusem do galaktyki”, 1969; „Jak wulkan gorąca”, 1972); spróbowała też swych sił jako autorka pisząca dla dzieci („Kolorowe sny Gosi”, 1969; „Historia życia czarnego kota”, 1974). Kryminały zaczęła pisać pod koniec lat 60., kiedy to ukazała się – sygnowana razem z mężem Ryszardem – „Akcja «Chirurg»” (1968) i „Tajemnicza katarynka” (1968), która była pierwszym zeszytem w serii „Ewa wzywa 07…”. Dwa lata później ukazała się „Śmierć czarnoksiężnika” (drugi tekst, którego współautorem był mąż), a po niej jeszcze „Zatrzymaj zegar o jedenastej” (1973) i „Zatruty bluszcz” (1977).
A kim był Ryszard Doński (1923-1973)? W czasie okupacji rozpoczął naukę w Państwowej Szkole Elektrycznej, koncesjonowanej przez Niemców dwuletniej zawodowej placówce technicznej, która już po wyzwoleniu powróciła do swojej przedwojennej nazwy, czyli Szkoły Inżynierskiej imienia Hipolita Wawelberga i Stanisława Rotwanda. Następnie został absolwentem Wydziału Łączności Politechniki Warszawskiej, by ostatecznie zostać dziennikarzem popularyzującym naukę (związany był między innymi z Polskim Radiem, „Trybuną Ludu”, a w ostatnich latach życia z „Problemami”). Kryminały napisane razem z żoną – w sumie tylko dwa – były jedynie epizodem w jego twórczości, zapewne dla niego niewiele znaczącym (choćby biorąc pod uwagę liczbę publikacji niebeletrystycznych).
Miejscem akcji jest – jak już zostało to nadmienione – nienazwany z imienia warszawski cyrk. Podczas wyprzedanego do ostatniego miejsca przedstawienia, pierwszego po przerwie świątecznej, dochodzi do tragedii: na scenie ginie magik Jerzy Kalicki, publiczności znany jako Doktor Osaki – „człowiek, którego nie imają się kule”. Okazało się, że mimo wszystko „imają się”. Mężczyzna traci życie w czasie pokazu na oczach publiczności; ginie od kuli wystrzelonej przez jego asystentkę i zarazem żonę Marię. Zgodnie z przestudiowaną setki razy procedurą po załadowaniu broni trzema pociskami ostrymi Kalicki wymienił je – w sposób niezauważalny dla widzów – na ślepaki, a potem oddał pistolet małżonce, której zadaniem było oddanie w jego kierunku trzech strzałów pod rząd.
Później okazało się, że jeden z pocisków był prawdziwy i przeszył prawą komorę serca Kalickiego. Wezwana na miejsce zdarzenia milicja podejmuje działania wyjaśniające. Śledztwo trafia w ręce ambitnego – wnioskując z lektury peerelowskich kryminałów, można odnieść wrażenie, że innych oficerów w MO nie było – kapitana Kordy, który rozważa trzy możliwości. Albo był to tragiczny wypadek spowodowany fatalną w skutkach pomyłką magika, albo – zakładając, że popełnił on „błąd” świadomie – samobójstwo popełnione cudzą ręką, albo… zabójstwo z premedytacją. Na wstępnym etapie śledztwa nie można wykluczyć żadnej z tych ewentualności. Kluczową dla wyjaśnienia zagadki staje się postać Marii Kalickiej, kobiety znacznie młodszej od męża i – co istotne dla fabuły – wywodzącej się spoza bardzo hermetycznego środowiska artystów cyrkowych.
Chcąc odpowiedzieć sobie na pytanie, czy Kalicka świadomie zastrzeliła męża, kapitan Korda – z dużą pomocą swego podwładnego porucznika Zygmunta Gablera (za którym zresztą nie przepada) – bada jej przeszłość. I, jak to często bywa w podobnych sytuacjach, natrafia na okoliczności, które ją obciążają. Ale nie przesądzają w sposób oczywisty o winie. Może więc zabił kto inny – akrobata Trolo bądź prestidigitator Orlando? Potencjalnie zainteresowanych pozbyciem się Doktora Osakiego nie brakowało. Zwłaszcza że wiele osób nie chciało mu wybaczyć faktu, że wciągnął do ich świata kobietę z zewnątrz. Chociaż wydaje się to – jako ewentualna przyczyna zbrodni – kompletnie nierealne, po kolejnych rozmowach z pracownikami cyrku Korda zaczyna mieć wątpliwości. Może jednak ktoś zrobił to z zazdrości lub zemsty?
Nie ma, niestety, w „Śmierci czarnoksiężnika” finezji. Nie ma też magicznych sztuczek czy fajerwerków. Pomijając egzotyczne tło akcji, to bardzo staromodna historia kryminalna i jednocześnie opowieść o odrzuceniu i braku akceptacji. Kapitan, mimo wielu rozmów i przesłuchań, jak również wizji lokalnych – ciągle jest w kropce. Sumienie nie pozwala mu obarczyć winą Kalickiej, ale też nie potrafi przekonać sam siebie, by uwolnić ją od oskarżenia. I pewnie ciągnęłoby się to nieskończenie długo, gdyby nie przypadek. Czy jednak pozwoli on jednoznacznie określić czyjąś winę?… Barbara i Ryszard Dońscy, pisząc swoją mikropowieść, wpletli w nią także współczesne wydarzenia, które mogły zaintrygować czytelnika. W pewnym momencie Korda i Gabler zostają bowiem zagadnięci o innych głośnych morderców z epoki – „wampira ze Śląska” (czyli Zdzisława Marchwickiego) oraz „potwora z Krakowa” (Karola Kota). Ciekawe jak ten, który o nich dopytywał, nazwałby Marię Kalicką. Gdyby okazała się winna…
koniec
25 lutego 2022

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

PRL w kryminale: Janusz Kowalski zaginął!
Sebastian Chosiński

3 II 2023

Dzisiaj kiedy znika dziecko, z automatu uruchamiany jest tak zwany „Child Alert”, czyli system alarmowy, którego głównym celem jest usprawnienie poszukiwania zaginionych. A jak to wyglądało w czasach Polski Ludowej? Po części na to pytanie odpowiada Jerzy Edigey w powieści „Najgorszy jest poniedziałek”.

więcej »

Krótko o książkach: O czym fantazjowali Francuzi
Miłosz Cybowski

2 II 2023

„Opowieści niesamowite. Literatura francuska” są trochę jak tamtejsza kuchnia: różnorodne, ale nie zawsze łatwostrawne.

więcej »

A więc to tylko tyle
Joanna Kapica-Curzytek

1 II 2023

Najnowsza powieść katalońskiego pisarza „Spaleni w ogniu” jest nieoczywista i przewrotna. Choć może budzić niedosyt.

więcej »

Polecamy

Cyborg, czyli mózg w maszynie

Stare wspaniałe światy:

Cyborg, czyli mózg w maszynie
— Andreas „Zoltar” Boegner

Narodziny superbohatera
— Andreas „Zoltar” Boegner

Pierwsza historia przyszłości
— Andreas „Zoltar” Boegner

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.