Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 16 kwietnia 2024
w Esensji w Esensjopedii

Paweł Borys Henelt
‹Nieuchwytny›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułNieuchwytny
Data wydania2019
Autor
Wydawca Wielki Sen
SeriaSeria z Warszawą
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl

PRL w kryminale: Grzech niedocenienia (ludowej milicji)
[Paweł Borys Henelt „Nieuchwytny” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Gdybym miał obstawiać, jednak bez groźby utraty postawionej gotówki, stwierdziłbym, że Paweł Borys Henelt napisał „Nieuchwytnego” w 1955 bądź następnym roku i że była to chronologicznie pierwsza jego powieść z majorem MO Wiktorem Zarubą w roli głównej. Mimo to na swój pierwodruk – i to nie w formie książkowej, lecz jako „gazetowiec” na łamach „Słowa Powszechnego” – musiała ona czekać długich siedem lat.

Sebastian Chosiński

PRL w kryminale: Grzech niedocenienia (ludowej milicji)
[Paweł Borys Henelt „Nieuchwytny” - recenzja]

Gdybym miał obstawiać, jednak bez groźby utraty postawionej gotówki, stwierdziłbym, że Paweł Borys Henelt napisał „Nieuchwytnego” w 1955 bądź następnym roku i że była to chronologicznie pierwsza jego powieść z majorem MO Wiktorem Zarubą w roli głównej. Mimo to na swój pierwodruk – i to nie w formie książkowej, lecz jako „gazetowiec” na łamach „Słowa Powszechnego” – musiała ona czekać długich siedem lat.

Paweł Borys Henelt
‹Nieuchwytny›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułNieuchwytny
Data wydania2019
Autor
Wydawca Wielki Sen
SeriaSeria z Warszawą
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Biorąc pod uwagę kolejność publikacji kolejnych „gazetowców” autorstwa Pawła Borysa Henelta na łamach ogólnopolskiego dziennika „Słowo Powszechne”, omawiany dzisiaj „Nieuchwytny” jest czwartym z kolei. Gdybyśmy jednak wzięli pod uwagę chronologię wydarzeń, należałoby go umieścić na miejscu pierwszym, w każdym razie jeszcze przed „Zaginionym milionem” (1959), „Dziejami jednej nocy” (1960) oraz „Plany rakiety X-1 zaginęły” (1962). Pytanie tylko czy redakcja gazety z jakiegoś powodu tak długo zwlekała z publikacją tej powieści, czy też Henelt rzeczywiście napisał ją później jako prequel do swojej serii poświęconej majorowi Wiktorowi Zarubie, kapitanowi Michałowi Mielżyńskiemu i porucznikowi Zbigniewowi Madejowi? Raczej to pierwsze. Dlaczego? Ponieważ przynajmniej w dwóch wcześniej opublikowanych powieściach mowa jest o wielkim sukcesie Zaruby, który polegał właśnie na rozprawieniu się z międzynarodową szajką „Nieuchwytnego”. Poza tym – i to jest chyba najistotniejsza przesłanka – między wierszami można wyczytać, że akcja powieści rozgrywa się w 1955 roku.
Skąd ten wniosek? Otóż Zaruba przedstawiony jest jako trzydziestopięciolatek, a urodził się, o czym mowa jest w innym miejscu, w 1920 roku. Można więc chyba założyć, że Henelt napisał (bądź zakończył) ten tekst w połowie lat 50. lub chwilę później. Musiał więc trzymać ten maszynopis przez kilka lat w swojej szufladzie. Dlaczego zatem nie ujrzał on światła dziennego jako pierwszy? Pomijając fakt, że nie były to jeszcze dobre czasy dla literatury sensacyjnej i kryminalnej, powód wydaje się oczywisty: powieść była zwyczajnie zbyt obszerna. „Gazetowce” były bowiem zazwyczaj krótkimi i zwartymi dziełami, tymczasem w swoim wydaniu książkowym – z 2019 roku, za sprawą klubowego wydawnictwa Wielki Sen – „Nieuchwytny” liczy ponad dwieście sześćdziesiąt stron. Na tle innych – to prawdziwy kolos! „Słowo Powszechne” opublikowało ten tekst w blisko stu odcinkach: zaczęło w numerze dwieście dwudziestym z 1962, a zakończyło w szóstym z 1963 roku. Nietypowe było jeszcze to, że przez kilkadziesiąt początkowych stron akcja „Nieuchwytnego” nie rozgrywa się w Polsce Ludowej, lecz w Anglii, a następnie w Stanach Zjednoczonych. Głównymi bohaterami są natomiast działający na zlecenie pułkownika Graypera agent kontrwywiadu kapitan Ralf Harris oraz jego kolega po fachu kapitan Newton. Obaj starający się usilnie dopaść tytułową postać powieści.
„Nieuchwytny” – ewentualnie „Niewidzialny” – to poszukiwany przez Interpol na całym świecie genialny złodziej, specjalizujący się w podkradaniu cennych obrazów i zastępowaniu ich nadzwyczaj trudnymi do odkrycia kopiami. Dzięki temu, jak podejrzewa policja, zgromadził gigantyczny majątek. Tak się jednak składa, że po paru latach aktywnej działalności „pod przykrywką” Harrisa i Newtona służby amerykańskie mają poszukiwanego bandytę niemal na wyciągnięcie ręki. Udaje się go namierzyć i jedyne, co pozostaje policji, to zrobić skuteczny nalot w czasie, kiedy „Nieuchwytny” odbywa tajne spotkanie ze swoimi przestępczymi wspólnikami. I chociaż funkcjonariusze są wszechstronnie przygotowani do akcji, nie dopadają złodzieja – wymyka im się w ostatniej chwili, przy okazji wysadzając w powietrze kamienicę, w której odbywała się narada. Spalony na ziemi amerykańskiej, oszust musi poszukać innego azylu. Jego wybór pada na… Polskę. Jest przekonany, że w kraju za „żelazną kurtyną” (określenie to oczywiście w powieści nie zostaje użyte) będzie mu łatwiej zatrzeć ślady za sobą. A w wolnym czasie może nawet wejdzie w posiadanie jakiegoś cennego dzieła sztuki…
Nie wie jednak, biedak, że w Polsce będzie musiał zmierzyć się z majorem Milicji Obywatelskiej Wiktorem Zarubą! Henelt ciekawie portretuje tego bohatera, w tej chwili będącego oficerem Komendy Wojewódzkiej w Krakowie. W kolejnych tekstach będzie już służył – pod pułkownikiem Lenczem – w Warszawie. Autor tak oto przedstawia Wiktora: „Był to przystojny, trzydziestopięcioletni mężczyzna, o twarzy sympatycznej i energicznej. Duże, jasne oczy silnie kontrastowały ze smagłą cerą i ciemnymi włosami”. Ideał dla żądnych przygód kobiet. Jest w zasadzie tylko jeden, ale za to poważny mankament – ten dojrzały facet wciąż mieszka z mamusią, która gotuje mu obiadki i zmusza do spotkań towarzyskich z jej znajomymi, podczas których major grywa w brydża. W późniejszym czasie jedno z takich spotkań okazuje się zresztą dla Zaruby błogosławieństwem. Poznaje w jego trakcie inżyniera z Warszawy, który opowiada mu niezwykle ciekawą, wręcz sensacyjną historię z czasów okupacji niemieckiej. I to ona naprowadza oficera na właściwy trop.
Jak jednak peerelowska milicja wpada w ogóle na to, że „Nieuchwytny” pojawił się nad Wisłą? Otóż pewnej jesiennej nocy na jednej z krakowskich ulic dochodzi do dramatycznego wydarzenia. Ze stojącego na poboczu samochodu padają strzały w kierunku mężczyzny, który właśnie do niego podchodzi. Zaalarmowani nietypowym hałasem, niemal natychmiast pojawiają się patrolujący sąsiednią ulicę trzej milicjanci. Samochód wprawdzie szybko znika, ale pozostaje umierający na chodniku nieznajomy, który tuż przed wyzionięciem ducha wypowiada dziwnie brzmiące w tych okolicznościach słowa: „To był mój brat…”. Sierżant Wojciech Skiba z prywatnego mieszkania dzwoni na komendę, w efekcie czego wkrótce przyjeżdżają major Zaruba z porucznikiem Madejem. Udaje się ustalić, że zabity to Władysław Ratajczyk, przestępca o ksywce „Ślusarz”. Kiedy milicja dostaje się do jego mieszkania, zastaje tam czterech znajomych ofiary, też najprawdopodobniej będących na bakier z prawem: Pięknego Władka, Kazika Pabiana, Stacha Wieczorka i Adama Wiśniewskiego. Zaruba domyśla się, że przed nalotem MO czegoś u Ratajczyka szukali, ale udowodnić kradzieży im nie można. Mimo to Zaruba decyduje się na ich tymczasowe przymknięcie w areszcie.
I wtedy na jaw wychodzi kolejna tajemnica. Otóż, jak się okazuje, jeden z przestępców, Adam Wiśniewski, to tak naprawdę milicjant-„przykrywkowiec” z Warszawy, kapitan Michał Mielżyński, który otrzymał rozkaz przeniknięcia do bandy, by wytropić „Nieuchwytnego”. Obaj funkcjonariusze nawiązują od tej pory bliską współpracę: Zaruba działa jawnie, Mielżyński vel Wiśniewski – w sposób tajny. Ale cel mają jeden! Skoro Heneltowi wyszła powieść tak obszerna, oznacza to, że pojawia się w niej mnóstwo wątków pobocznych. I za nie także można pochwalić autora. Dzięki temu, że nie gnał z akcją na złamanie karku, przemycił co nieco na temat ówczesnej rzeczywistości. Opisał milicyjną codzienność i żmudność dochodzenia, ale znalazł również czas, aby przyjrzeć się nocnemu życiu byłej stolicy i uczestniczącym w nim aktywnie ludziom z półświatka. Nie brakuje także wyrazistych postaci kobiecych – i to zarówno tych negatywnych (vide piękna i chciwa Renata, do której smali cholewki Piękny Władek), jak i pozytywnych (zaskakująco twardo stąpająca po ziemi narzeczona zabitego Ratajczyka). Ale najciekawszy i najistotniejszy dla rozwiązania zagadki staje się wątek okupacyjny. Nie jest to wprawdzie dzieło wybitne, może trochę przydługie, ale na tle innych milicyjnych „gazetowców” pod wieloma względami intrygujące.
koniec
23 lutego 2024

Komentarze

25 II 2024   19:02:08

Zmieńcie w ogóle nazwę strony, nie Esensja, a PRLwkryminale, bo już mało co piszecie o czymkolwiek innym...

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Superwizja
Joanna Kapica-Curzytek

15 IV 2024

Zamieszkały w Berlinie brytyjski reportażysta podróżuje po niemieckim wybrzeżu. Jego znakomite „Duchy Bałtyku” są zapisem odkrywania, skrawek po skrawku, esencji niemieckiej duszy.

więcej »

PRL w kryminale: W kamienicy na Złotej
Sebastian Chosiński

12 IV 2024

W 1957 roku, na fali październikowej „odwilży”, swój powieściowy debiut opublikowała – dotychczas zajmująca się głównie dziennikarstwem – Anna Kłodzińska (w tym momencie miała już czterdzieści dwa lata). Wtedy nikt jeszcze nie mógł przewidywać, że za sprawą książki „Śledztwo prowadzi porucznik Szczęsny” na literacką scenę wkroczy jedna z najbardziej znanych postaci peerelowskiej literatury kryminalnej.

więcej »

Destrukcyjne układy
Joanna Kapica-Curzytek

11 IV 2024

W czeskiej powieści kryminalnej „Pięć martwych psów” najważniejsze są zwierzęta, i to nie tylko te tytułowe. Zespół śledczych z Ołomuńca musi poradzić sobie z trudnym zadaniem.

więcej »

Polecamy

Poetycki dinozaur w fantastycznym getcie

Stare wspaniałe światy:

Poetycki dinozaur w fantastycznym getcie
— Andreas „Zoltar” Boegner

Pierwsza wojna... czasowa
— Andreas „Zoltar” Boegner

Wszyscy jesteśmy „numerem jeden”
— Andreas „Zoltar” Boegner

Krótka druga wiosna „romansu naukowego”
— Andreas „Zoltar” Boegner

Jak przewidziałem drugą wojnę światową
— Andreas „Zoltar” Boegner

Cyborg, czyli mózg w maszynie
— Andreas „Zoltar” Boegner

Narodziny superbohatera
— Andreas „Zoltar” Boegner

Pierwsza historia przyszłości
— Andreas „Zoltar” Boegner

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.