Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 12 kwietnia 2024
w Esensji w Esensjopedii

Andrzej Konic
‹Stawka większa niż życie (05) Kryptonim Edyta›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułStawka większa niż życie (05) Kryptonim Edyta
Dystrybutor TVP
Data premiery20 maja 1965
ReżyseriaAndrzej Konic
ZdjęciaTadeusz Jeżak, Michał Szymański, Mieczysław Grudniak
Scenariusz
ObsadaStanisław Mikulski, Aleksandra Zawieruszanka, Helena Norowicz, Emil Karewicz, Mariusz Dmochowski, Józef Kostecki, Helena Gruszecka, Wacław Kowalski, Jerzy Kaczmarek, Andrzej Mirecki, Mieczysław Stoor
MuzykaAndrzej Trybuła
Rok produkcji1965
Kraj produkcjiPolska
CyklTeatr Sensacji, Stawka większa niż życie
Czas trwania65 min
Gatuneksensacja, wojenny
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

„Kobra” i inne zbrodnie: „Zdradziła III Rzeszę!”

Esensja.pl
Esensja.pl
Teatralna „Stawka większa niż życie” szybko nabierała rozpędu, a scenarzyści i realizatorzy zdobywali coraz większe doświadczenie. W maju 1965 roku odbyła się premierowa emisja odcinka piątego – „Kryptonim Edyta” – w którym po raz pierwszy na ekranie zaistniał Hermann Brunner.

Sebastian Chosiński

„Kobra” i inne zbrodnie: „Zdradziła III Rzeszę!”

Teatralna „Stawka większa niż życie” szybko nabierała rozpędu, a scenarzyści i realizatorzy zdobywali coraz większe doświadczenie. W maju 1965 roku odbyła się premierowa emisja odcinka piątego – „Kryptonim Edyta” – w którym po raz pierwszy na ekranie zaistniał Hermann Brunner.

Andrzej Konic
‹Stawka większa niż życie (05) Kryptonim Edyta›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułStawka większa niż życie (05) Kryptonim Edyta
Dystrybutor TVP
Data premiery20 maja 1965
ReżyseriaAndrzej Konic
ZdjęciaTadeusz Jeżak, Michał Szymański, Mieczysław Grudniak
Scenariusz
ObsadaStanisław Mikulski, Aleksandra Zawieruszanka, Helena Norowicz, Emil Karewicz, Mariusz Dmochowski, Józef Kostecki, Helena Gruszecka, Wacław Kowalski, Jerzy Kaczmarek, Andrzej Mirecki, Mieczysław Stoor
MuzykaAndrzej Trybuła
Rok produkcji1965
Kraj produkcjiPolska
CyklTeatr Sensacji, Stawka większa niż życie
Czas trwania65 min
Gatuneksensacja, wojenny
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Wyreżyserowana przez Andrzeja Konica „Edyta”, prezentowana jako czternasta odsłona serialu telewizyjnego „Stawka większa niż życie”, jest bez wątpienia jednym z najpopularniejszych (a może i najpopularniejszym) odcinkiem opowieści o Hansie Klossie, czyli sowieckim agencie J-23. Zawdzięcza to najprawdopodobniej dwóm niezapomnianym kreacjom aktorskim: pięknie prezentującej się na ekranie Aleksandrze Zawieruszance w roli tytułowej Edyty Lausch, kuzynki prawdziwego Klossa, oraz Emila Karewicza, który wcielił się w tej części w wyjątkowo – nawet jak na tę postać – podłego i cynicznego Hermanna Brunnera. Widz miał porównanie, ponieważ wcześniej mógł oglądać Brunnera na ekranie już dwukrotnie – w odcinkach trzecim („Ściśle tajne”) i ósmym („Wielka wsypa”). Tam też skądinąd nie wzbudzał sympatii, ale to właśnie w „Edycie” dowiedzieliśmy się, jakie inne podłości ma na swoim sumieniu. Co ciekawe, opowieść o pannie Lausch miała swój zrealizowany dwa lata wcześniej odpowiednik teatralny. Także reżyserował go Konic, a w najważniejsze postaci – poza obowiązkowym Klossem – wcielili się, podobnie jak w późniejszym serialu, Zawieruszanka i Karewicz. Tyle że dla tego ostatniego było to dopiero pierwsze wejście na scenę. Potem Brunner powróci jeszcze w dwóch przedstawieniach: szóstym („Okrążenie”) i dziewiątym („Koniec gry”).
Premiery kolejnych części spektakli telewizyjnych odbywały się od początku 1965 roku co cztery tygodnie (w praktyce sprowadzało się to do prezentowania ich raz w miesiącu): debiutancki „Wróg jest wszędzie” pokazano w styczniu (był to zresztą jedyny odcinek wyreżyserowany przez Janusza Morgensterna), „Łączniczkę z Londynu” w lutym, „W pułapce” w marcu, „E-19 działa” w kwietniu, natomiast „Kryptonim Edyta” (jak widać, tytuł filmu skrócono o jedno słowo) – 20 maja. Fabularnie obie wersje niewiele się różniły. Widać scenarzyści, czyli Andrzej Szypulski i Zbigniew Safjan, doszli do wniosku, że nie ma co za bardzo grzebać w historii, która już wcześniej świetnie się sprawdziła.
Akcja „Edyty” rozgrywa się w ciekawym momencie. Jest Sylwester 1944 roku; Kloss znajduje się w jednym z prowincjonalnych miasteczek gdzieś, jak można mniemać, w Generalnej Guberni. Od wschodu nadciąga Armia Czerwona. Dowództwo niemieckie w akcie rozpaczy śle jeszcze na front posiłki i broń, ale los wojny, z czego zdają sobie doskonale sprawę oficerowie Abwehry, jest przesądzony. Sowiecka Centrala żąda od komunistycznych partyzantów działających na tyłach nazistów wzmożenia akcji dywersyjnych. Miejscowy oddział próbuje wysadzić w powietrze wiadukt, przez który prowadzone są transporty wojskowe, ale, jak na razie, nic z tego nie wychodzi. Zostaje wskazany nowy ostateczny termin – do 7 stycznia.
Hansowi Klossowi coraz bardziej też daje się we znaki stres związany z działalnością agenturalną. Jak złowrogie memento w sylwestrową noc przychodzi do niego we śnie SS-Sturmführer Greit (w tej roli ponownie Mieczysław Stoor), który był bliski zdemaskowania J-23 już na początku jego misji szpiegowskiej, co dokładnie opowiedziano we „Wróg jest wszędzie”. Przy okazji ze słów nieżyjącego esesmana dowiadujemy się także co nieco na temat obu Klossów – tego prawdziwego, niemieckiego, i drugiego, będącego polsko-sowiecką fałszywką. Staszek pochodzi z Gdańska, w 1939 roku, po agresji niemieckiej, uciekł do Związku Radzieckiego. Hans natomiast przyszedł na świat w Kłajpedzie 21 marca 1919 roku. W 1940 roku próbował przedostać się z Litwy do Rzeszy, mając w ręku fałszywy paszport szwedzki, zatrzymano go jednak na pewnej niewielkiej stacji kolejowej.
I tu zatrzymajmy się na chwilę, bo ten wątek wydaje się bardzo interesujący. By go dokładnie zrozumieć, musielibyśmy mieć trochę więcej szczegółów na temat życia prawdziwego Hansa Klossa. Jeżeli bowiem w chwili wybuchu drugiej wojny światowej wciąż mieszkał w Kłajpedzie, nie miał najmniejszego powodu, aby stamtąd uciekać. Utworzony formalnie w 1923 roku autonomiczny Okręg Kłajpedy znalazł się wprawdzie w rękach litewskich, ale na podstawie podpisanych umów większość niemiecka posiadała na jego terenie specjalne prawa. Natomiast w marcu 1939 roku port, miasto i okolice zostały zajęte przez wojska niemieckie i wcielone do III Rzeszy. Wychodzi więc na to, że w tym czasie Kloss nie przebywał w swoim mieście rodzinnym, lecz gdzieś na terenie Republiki Litewskiej, może w Kownie, które wtedy pełniło funkcję stolicy państwa. Czy, chcąc dostać się na terytorium niemieckie, musiał robić to ukradkiem, na dodatek posługując się fałszywym paszportem? To pierwsza rzecz budząca wątpliwości. Rząd litewski zobowiązał się bowiem jednocześnie do niepodejmowania wrogich działań wobec III Rzeszy (Niemcy zresztą także), co raczej każe myśleć, że gdyby Hans chciał wyjechać z Litwy kowieńskiej, mógłby to zrobić najzupełniej legalnie.
Rozważmy zatem inny wątek. Taki, że Kloss ucieka przed okupującą Litwę od połowy czerwca 1940 roku Armią Czerwoną. Ale to też nie trzyma się logiki. Owszem, pierwotnie – na mocy tak zwanego paktu Ribbentrop-Mołotow (z 23 sierpnia 1939 roku) – Republika Litewska miała przypaść w udziale w Rzeszy, ale to postanowienie zmieniono miesiąc później (28 września), kiedy podpisywano w Moskwie traktat o granicach i przyjaźni między Hitlerem a Stalinem. W zamian za Lubelszczyznę i wschodnie Mazowsze Niemcy oddali Sowietom Litwę. A zatem to, co zdarzyło się 15 czerwca 1940 roku (i późniejsza sierpniowa aneksja Republiki przez ZSRR), odbyło się za zgodą Hitlera. W takiej sytuacji Hans Kloss tym bardziej nie miał powodu nielegalnie przekraczać granicy. Ale gdyby nie doszło do wspomnianego przez Greita aresztowania na stacji kolejowej, nie byłoby pretekstu do podrzucenia Niemcom „nowego” Klossa, tym razem już będącego agentem J-23.
Takie wątpliwości mogą mieć widzowie znający jedynie spektakl. Widać scenarzyści też czuli, że coś tu nie gra, ponieważ w wersjach filmowej i książkowej „Stawki większej niż życie” (głównie w otwierającym serię opowiadaniu „Drugie narodziny”) zdradzili dużo więcej informacji na temat Klossa. I dopiero wtedy jego życiorys zaczął się układać we w miarę logiczny ciąg przyczynowo-skutkowy (studia w Gdańsku, werbunek do Abwehry, działalność agenturalna na Litwie, aresztowanie i ucieczka z transportu). Wróćmy jednak do „Kryptonim Edyta”. Straszny sen z Greitem w roli głównej okazuje się zapowiedzią kolejnych kłopotów agenta. Do jaźni przywołuje go bowiem telefon od niejakiej Edyty Lausch, która, jak się okazuje, od dwóch miesięcy pracuje w miejscowej centrali kolejowej. Dopiero teraz dowiedziała się, że w tym samym miasteczku stacjonuje jej bliski znajomy.
Wybudzony z koszmaru Kloss musi szybko powiązać nitki, co zajmuje mu trochę czasu. Więcej informacji dostaje z Centrali za pośrednictwem swoich łączników – szewca (w tej roli Wacław Kowalski) i staruszki o kryptonimie „Mamusia” (Helena Gruszecka). One pozwalają Jankowi odświeżyć pamięć: Edyta to najmłodsza córka cierpiącej na reumatyzm ciotki Hildy. Nastoletni, sentymentalny Hans kochał się w niej, młodszej od siebie o dwa lata. Ostatni raz widzieli się w 1936 roku, ostatnie listy wymienili trzy lata później. I teraz – po ośmiu latach! – mają spotkać się ponownie. W czasie zabawy sylwestrowej, którą Kloss organizuje w swoim mieszkaniu i na którą oczywiście zaprasza Edytę wraz z jej współlokatorką Gretą (Helena Norowicz, znaną później z „Ciemno, prawie noc”). Przybywają także koledzy Hansa z Abwehry – majorowie Hagen (Mariusz Dmochowski – patrz: „Samolot do Londynu” i „Brydż”), który informuje Klossa o tym, że niebawem czeka go awans na kapitana, oraz Schneider (Józef Kostecki). A tuż przed północą…
…przychodzi niezaproszony na popijawę – Hermann Brunner. Widząc naprzeciw siebie Edytę Lausch, wypuszcza z dłoni szklankę. I można być pewnym, że to nie jej uroda tak bardzo go oszołomiła. Z czasem kobieta również zaczyna kojarzyć skądś esesmana – jeszcze nie przypomina sobie gdzie ani w jakich okolicznościach, ale jest pewna, że kiedyś już się spotkali. Może nawet w tym miasteczku. Kiedy po sylwestrowej imprezie życie wraca do normy, Brunner z zaciętością zaczyna śledztwo w sprawie aktywności partyzantów i ich nieudanego ataku na wiadukt. Jest pewien, że muszą oni mieć wtyczkę wśród Niemców. Podejrzewa wszystkich, włącznie z Klossem, Hagenem i Schneiderem. Stara się także sprowokować sowieckiego agenta, wykorzystując do tego swojego polskiego zausznika, byłego kelnera Kazimierza Wasiaka (Jerzy Kaczmarek). J-23 także zaczyna szukać „haków” na Hermanna. Ma nadzieję, że w jego wyeliminowaniu pomoże mu Edyta.
Znakomicie skonstruowana intryga sprawia, że spektakl sprzed prawie sześćdziesięciu lat ogląda się z nie mniejszym zainteresowaniem niż późniejszy odcinek serialu. To w nim po raz pierwszy padają powiedzenia, które przejdą do historii: „Hermann, takie sztuczki dobre dla innych” (w filmie zmienione na: „Takie sztuczki nie ze mną, Brunner”) czy „Zdradziła III Rzeszę!” (w filmie bez zmian). Nieprzypadkowo też Aleksandra Zawieruszanka (także w „Przyznaję się do winy”, „Szafir jak diament” oraz „Tajemnica jeziora”) kojarzona będzie po dziś dzień przede wszystkim z tą kreacją. Część aktorów – oprócz wspomnianych już Zawieruszanki i Karewicza także Józef Kostecki (major Schneider) – powtórzyła swoje role w serialu. Inną „twarz” miała jednak Greta, w którą wcieliła się Irena Szczurowska; podobnie Wasiak, którego zagrał Józef Łodyński. Postać szewca została zastąpiona zegarmistrzem (Bronisław Pawlik), a majora Hagena – majorem Brochem (w wersji teatralnej taki bohater także zaistniał, ale cztery miesiące wcześniej – w premierowym przedstawieniu „Wróg jest wszędzie”).
Z teatru do serialu
Kilku innych aktorów, znanych z epizodu zatytułowanego „Kryptonim Edyta”, również zaistniało w serialu, choć dane im już było wcielać się w kogoś innego. Jerzy Kaczmarek (teatralny Wasiak) pojawił się w pierwszym odcinku serialu („Wiem kim jesteś”) jako Bruno Dreher, niemiecki więzień siedzący w jednej celi z fałszywym Hansem Klossem, czyli agentem J-23; Helena Gruszecka („Mamusia”) zagrała służącą pani Rose w odcinku czwartym („Cafe Rose”), natomiast Helena Norowicz (Greta) i Mariusz Dmochowski (major Hagen) wcielili się odpowiednio w Ilzę Althof, żonę kapitana Rupperta, oraz SS-Gruppenführera Ludwiga Fischera – w części piątej („Ostatnia szansa”).
koniec
20 lutego 2024

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

„Kobra” i inne zbrodnie: Gdzie są naziści z tamtych lat?
Sebastian Chosiński

9 IV 2024

Barbara Borys-Damięcka pracowała w sumie przy jedenastu teatralnych przedstawieniach „Stawki większej niż życie”, ale wyreżyserować było jej dane tylko jedno, za to z tych najciekawszych. Akcja „Człowieka, który stracił pamięć” rozgrywa się latem 1945 roku na Opolszczyźnie i kręci się wokół polowania polskiego wywiadu na podszywającego się pod Polaka nazistowskiego dywersanta.

więcej »

Z filmu wyjęte: Wilkołaki wciąż modne
Jarosław Loretz

8 IV 2024

Nikt chyba nie wie, ile tak naprawdę kręci się dziś rocznie filmów z wilkołakami. Jedno jest jednak pewne – za oglądanie większości z nich twórcy powinni wypłacać widzom rekompensatę za ciężkie warunki konsumpcji.

więcej »

„Kobra” i inne zbrodnie: Kruck Polakowi oko wykole
Sebastian Chosiński

2 IV 2024

Chcąc zachować chronologię wydarzeń, w drugiej serii teatralnej „Stawki większej niż życie” scenarzyści stanęli przed sporym wyzwaniem. Wojna skończyła się już, co zatem wymyśleć, aby usprawiedliwić pozostawanie Hansa Klossa w mundurze niemieckim? Najpierw uczynili go żołnierzem Werwolfu (vide „Czarny wilk von Hubertus”), a następnie – w „Nocy w szpitalu” – zastosowali retrospekcję, dzięki której akcja przeniosła się do 1942 roku.

więcej »

Polecamy

Wilkołaki wciąż modne

Z filmu wyjęte:

Wilkołaki wciąż modne
— Jarosław Loretz

Precyzja z dawnych wieków
— Jarosław Loretz

Migrujące polskie płynne złoto
— Jarosław Loretz

Eksport w kierunku nieoczywistym
— Jarosław Loretz

Eksport niejedno ma imię
— Jarosław Loretz

Polski hit eksportowy – kontynuacja
— Jarosław Loretz

Polski hit eksportowy
— Jarosław Loretz

Zemsty szpon
— Jarosław Loretz

Taśmowa robota
— Jarosław Loretz

Z wątrobą na dłoni
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Z tego cyklu

Gdzie są naziści z tamtych lat?
— Sebastian Chosiński

Kruck Polakowi oko wykole
— Sebastian Chosiński

Hans Kloss w Werwolfie
— Sebastian Chosiński

Ten Brunner, ach! ten Brunner…
— Sebastian Chosiński

Gdy maniak bierze się za Wunderwaffe…
— Sebastian Chosiński

Idzie wiosna od wschodu…
— Sebastian Chosiński

Lepiej być Królem czy Krollem?
— Sebastian Chosiński

Nie ma „zająca” i nie ma „wilka”
— Sebastian Chosiński

Niedoszły inżynier Kloss
— Sebastian Chosiński

Na tropie planów inżyniera Latoszka
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.