Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 16 kwietnia 2024
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CCXXXIV

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

komiksowe

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

René Goscinny, Albert Uderzo
‹Asteriks # 26: Odyseja Asteriksa (wyd.2)›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułAsteriks # 26: Odyseja Asteriksa (wyd.2)
Scenariusz
Data wydania5 marca 2012
RysunkiAlbert Uderzo
Wydawca Egmont
CyklAsteriks
Cena19,99
Gatunekhumor / satyra
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk

James Bond na usługach Juliusza Cezara
[René Goscinny, Albert Uderzo „Asteriks # 26: Odyseja Asteriksa (wyd.2)” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Choć pierwszy w pełni samodzielny „Asteriks” autorstwa Alberta Uderzo, czyli „Wielki rów”, nie prezentował poziomu, do którego rysownik przyzwyczaił nas w czasach, kiedy pracował wspólnie z René Goscinnym, mimo wszystko artysta włoskiego pochodzenia zdecydował się po raz kolejny podjąć ryzyko i kontynuować cykl. I dobrze się stało, ponieważ już w wydanej rok później „Odysei Asteriksa” seria odzyskała wigor i poczucie humoru.

Sebastian Chosiński

James Bond na usługach Juliusza Cezara
[René Goscinny, Albert Uderzo „Asteriks # 26: Odyseja Asteriksa (wyd.2)” - recenzja]

Choć pierwszy w pełni samodzielny „Asteriks” autorstwa Alberta Uderzo, czyli „Wielki rów”, nie prezentował poziomu, do którego rysownik przyzwyczaił nas w czasach, kiedy pracował wspólnie z René Goscinnym, mimo wszystko artysta włoskiego pochodzenia zdecydował się po raz kolejny podjąć ryzyko i kontynuować cykl. I dobrze się stało, ponieważ już w wydanej rok później „Odysei Asteriksa” seria odzyskała wigor i poczucie humoru.

René Goscinny, Albert Uderzo
‹Asteriks # 26: Odyseja Asteriksa (wyd.2)›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułAsteriks # 26: Odyseja Asteriksa (wyd.2)
Scenariusz
Data wydania5 marca 2012
RysunkiAlbert Uderzo
Wydawca Egmont
CyklAsteriks
Cena19,99
Gatunekhumor / satyra
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
„Odyseja Asteriksa” trafiła do sprzedaży w 1981 roku, a wydrukowano ją ponownie w – jak na dzisiejsze czasy – astronomicznym, choć wcale jeszcze nie rekordowym, nakładzie miliona siedmiuset tysięcy egzemplarzy. Oznaczało to tyle, że pomimo śmierci René Goscinnego i obniżki lotów przy pracy nad „Wielkim rowem” (1980), fani przygód dzielnych Galów nie pogniewali się na Alberta Uderzo i pozostali wierni serii komiksowej, która towarzyszyła im już od ponad dwóch dekad. I chociaż tytuł, jaki autor rysunków i scenariusza w jednym nadał dwudziestemu szóstemu zeszytowi cyklu, nawiązywał bezpośrednio do dzieła Homera, tak naprawdę niewiele miał z nim wspólnego (motyw drogi przewijał się przecież w nieskończonej liczbie dzieł literackich czy filmowych), znacznie więcej natomiast – z obrazami o… Jamesie Bondzie. Cała „Odyseja…” zresztą, włącznie z konstrukcją komiksu (o fabule nie mówiąc), jest bardzo bondowska w stylu. Na przykład otwierający album smakowity dwuplanszowy teaser, z którego dowiadujemy się, jaki to genialny w swej prostocie sposób znalazły dziki, aby ratować się przed nieposkromionym apetytem Obeliksa i na dodatek zrobić to tak, by galijski osiłek nie zdawał sobie nawet sprawy z tego, że zostaje przez nie wystrychnięty na dudka. Ostatecznie ofiarą całego zajścia i tak padają nieszczęśni Rzymianie patrolujący lasy w okolicach rodzinnej osady Asteriksa i jego wiernego przyjaciela.
Informacja o nowej taktyce walki opracowanej przez starych wrogów dociera oczywiście do Rzymu do Juliusza Cezara, który postanawia – który to już raz? – zrobić ostateczny porządek z niesfornymi Galami. W sukurs przychodzi mu szef jego tajnej policji Kajus Upartus, który radzi, by wysłać do nieszczęsnej osady prawdziwego superszpiega – druida Zerozerosiódmiksa (wystylizowanego na Seana Connery’ego z drugiej połowy lat 70. ubiegłego wieku). Dostaje on do dyspozycji uczoną mikromuchę, dzięki której może przekazywać informacje na odległość. Głównym celem jego wyprawy ma być natomiast wyciągnięcie od Panoramiksa – jak to między druidami bywa – tajemnicy produkcji magicznego wywaru. Tak się pechowo składa, że w tym samym czasie, gdy podstępny Zerozerosiódmiks rusza na północ do Armoryki, Panoramiks popada w depresję spowodowaną brakiem jednego z najważniejszych składników służących do produkcji wywaru (pochodzącego z Mezopotamii oleju skalnego). A jego zapasy są już na ukończeniu. Przestraszony Asparanoiks nie widzi innego wyjścia, jak sprowadzenie do osady innego druida, który byłby w stanie w miarę szybko postawić na nogi staruszka z długą siwą brodą. Judaszowy Rzymianin, który zdradę ma we krwi, zjawia się więc w najlepszej – względnie najgorszej, zależy jak na to spojrzeć – chwili.
Kiedy Panoramiks dochodzi do siebie, notabene wyleczony miksturą zaserwowaną przez nieautentycznego druida, zapada decyzja o wysłaniu Asteriksa i Obeliksa do Mezopotamii po olej skalny. W tej niebezpiecznej wyprawie ma im towarzyszyć również Zerozerosiódmiks, który jeszcze przed wyruszeniem w drogę przekazuje Kajusowi Upartusowi wiadomość, aby wojska rzymskie nie dopuściły Galów do wybrzeży Judei. Od tego momentu przyjaciele będą musieli popisać się nie tylko wielką odwagą, ale również nie mniejszą pomysłowością, aby przechytrzyć polujących na nich żołnierzy Juliusza Cezara i dotrzeć na babilońską pustynię, gdzie występuje poszukiwany przez nich składnik magicznego wywaru. Na szczęście mogą liczyć zarówno na pomoc fenickiego kupca i żeglarza Epidemaisa z Tyru, jak i przygodnie spotkanych Judejczyków, którzy podobnie jak Galowie, nie darzą Rzymian szczególną estymą ani uwielbieniem. Dzieje się w tej części przygód Asteriksa i Obeliksa tak dużo, że niekiedy trudno wręcz nadążyć za rozwojem akcji, która w końcówce nabiera takiego rozpędu, iż twórcy filmów bondowskich mogliby pozazdrościć Albertowi Uderzo. Uwagę tę proszę potraktować jako zaletę, a nie wadę.
Nawiązań do filmów o Jamesie Bondzie jest w „Odysei Asteriksa” niemało. Imię i wygląd donoszącego Rzymianom druida – to rzecz oczywista. Co poza tym? Masa gadżetów, w jakie wyposażony jest Zerozerosiódmiks (vide mucha czy powóz, którym podróżuje do Armoryki, wzorowany na samochodach agenta 007). Wyprawy do najbardziej egzotycznych zakątków świata – w tym przypadku do Judei i Mezopotamii – to również stały element serii opartej na powieściach Iana Fleminga. Uderzo zdecydował się jednak także na cytat z innej bardzo znanej, choć już nie tak kultowej, serii szpiegowskiej – „Mission: Impossible” (żart ze samospalającym się papirusem). Kilka postaci rysunkowych ma natomiast swoje odnośniki w rzeczywistości. Zerozerosiódmiks to – o czym wspomnieliśmy już wcześniej – Sean Connery, z kolei Kajus Upartus ma aparycję (zmarłego w 1989 roku) popularnego francuskiego aktora Bernarda Bliera, a wciąż myjący ręce Poncjusz Penat – to nie kto inny, jak Jean Gabin. Swojej karykatury doczekał się nawet René Goscinny, który – pod postacią Żyda prowadzącego Asteriksa i Obeliksa nad Morze Martwe – pojawia się w jednym tylko kadrze na stronie trzydziestej piątej (siedzi na wielbłądzie). Cały rozbudowany wątek związany z Judejczykami był zresztą hołdem Uderzo dla zmarłego cztery lata wcześniej przyjaciela, będącego przecież potomkiem polskich Żydów.
koniec
23 maja 2012

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Oto koniec znanego nam świata
Marcin Knyszyński

16 IV 2024

Nieistniejący już imprint DC Comics o nazwie „Vertigo” miał kilka flagowych tytułów, takich swego rodzaju wizytówek lat dziewięćdziesiątych amerykańskiego komiksu. Jedną z nich są bez wątpienia „Niewidzialni”, którego ostatni, czwarty tom zbiorczy wyszedł w marcu nakładem Egmontu. Każdy, kto uważa, że pierwsze trzy były trudne w odbiorze, musi przygotować się na jeszcze większe wyzwanie. Teraz Grant Morrison nie ma już zupełnie litości i nie bierze jeńców.

więcej »

Uczmy się języków!
Marcin Osuch

15 IV 2024

Na przestrzeni ostatnich paru lat polscy czytelnicy otrzymali kilka pozycji, których osią były kultury indiańskie Mezoameryki. Dwa lata temu Ongrys wznowił „Hernána Cortésa i podbój Meksyku”, w zeszłym roku Taurus – „Węża i włócznię”. Do klimatów konkwisty nawiązuje także „Ixbunieta” wydawnictwa Komiks i My. Ten zestaw w bardzo udany sposób uzupełnia „Ta, która mówi” oficyny Lost in Time.

więcej »

Kolejne „Igrzyska Śmierci”
Maciej Jasiński

14 IV 2024

Egmont wydaje równolegle kilka serii z Conanem w roli głównej. W cyklu „Conan Barbarzyńca” mieliśmy do tej pory między innymi całkiem niezłą historię Jasona Aarona zatytułowaną „Życie i śmierć” Conana. Tym razem w albumie zatytułowanym „Tygiel” główny bohater trafia do miasta Garchall w Uttara Kuru i niemal od razu pakuje się w kolejne wielkie kłopoty.

więcej »

Polecamy

Batman zdemitologizowany

Niekoniecznie jasno pisane:

Batman zdemitologizowany
— Marcin Knyszyński

Superheroizm psychodeliczny
— Marcin Knyszyński

Za dużo wolności
— Marcin Knyszyński

Nigdy nie jest tak źle, jak się wydaje
— Marcin Knyszyński

„Incal” w wersji light
— Marcin Knyszyński

Superhero na sterydach
— Marcin Knyszyński

Nowe status quo
— Marcin Knyszyński

Fabrykacja szczęśliwości
— Marcin Knyszyński

Pusta jest jego ręka! Część druga
— Marcin Knyszyński

Pusta jest jego ręka! Część pierwsza
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Laboratorium gagów
— Marcin Knyszyński

Nierówno pod skalpem
— Marcin Knyszyński

Przygody Galów za Wielkim Murem
— Konrad Wągrowski

Raczej cwany niż inteligentny
— Marcin Osuch

Nigdy więcej nie funduj mi fondue!
— Sebastian Chosiński

Ich dwóch i dziecko. Niesforne dziecko!
— Sebastian Chosiński

Pysk miał z żabia ślimaczy
— Sebastian Chosiński

Cebullanka y Grzanka kontra Juliusz Cezar
— Sebastian Chosiński

Galia jest najważniejsza!
— Sebastian Chosiński

Alezja?… Jaka znowu Alezja?!
— Sebastian Chosiński

Tegoż autora

Płynąć na chmurach
— Sebastian Chosiński

Ptaki wśród chmur
— Sebastian Chosiński

„Czemu mi smutno i czemu najsmutniej…”
— Sebastian Chosiński

Pieśni wędrujące, przydrożne i roztańczone
— Sebastian Chosiński

W kosmosie też znają jazz i hip hop
— Sebastian Chosiński

Od Bacha do Hindemitha
— Sebastian Chosiński

Z widokiem na Manhattan
— Sebastian Chosiński

Duńczyk, który gra po amerykańsku
— Sebastian Chosiński

Awangardowa siła kobiet
— Sebastian Chosiński

Czekając na…
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.