Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 19 kwietnia 2024
w Esensji w Esensjopedii

Krzysztof Komeda Quintet
‹Live in Praha 1964›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLive in Praha 1964
Wykonawca / KompozytorKrzysztof Komeda Quintet
Data wydania27 maja 2022
Wydawca GAD Records
NośnikCD
Czas trwania70:00
Gatunekjazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Czesław Bartkowski, Jacek Ostaszewski, Michał Urbaniak, Tomasz Stańko, Krzysztof Komeda
Utwory
CD1
1) Intro00:55
2) Repetition12:15
3) Sophia’s Tune07:30
4) Svantetic18:40
5) Roman Two10:58
6) Alea14:20
7) Second Ballet Etude05:21
Wyszukaj / Kup

Non omnis moriar: Na spontanie!

Esensja.pl
Esensja.pl
Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka nierzadko wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj archiwalne nagrania koncertowe Kwintetu Krzysztofa Komedy sprzed sześćdziesięciu lat.

Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Na spontanie!

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka nierzadko wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj archiwalne nagrania koncertowe Kwintetu Krzysztofa Komedy sprzed sześćdziesięciu lat.

Krzysztof Komeda Quintet
‹Live in Praha 1964›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułLive in Praha 1964
Wykonawca / KompozytorKrzysztof Komeda Quintet
Data wydania27 maja 2022
Wydawca GAD Records
NośnikCD
Czas trwania70:00
Gatunekjazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Czesław Bartkowski, Jacek Ostaszewski, Michał Urbaniak, Tomasz Stańko, Krzysztof Komeda
Utwory
CD1
1) Intro00:55
2) Repetition12:15
3) Sophia’s Tune07:30
4) Svantetic18:40
5) Roman Two10:58
6) Alea14:20
7) Second Ballet Etude05:21
Wyszukaj / Kup
W połowie lat 60. XX wieku Krzysztof Komeda (1931-1969) był już uznanym – nie tylko w Polsce – pianistą jazzowym. Wiele koncertował, nagrywał płyty (choć gdyby jego kariera rozwijała się na Zachodzie, na pewno miałby ich na koncie dużo więcej), komponował muzykę filmową. Współpracował z najwybitniejszymi przedstawicielami tego gatunku w Polsce, Niemczech i Skandynawii. Skład, z którym jesienią 1964 roku wybrał się na pierwszy International Jazz Festival do czeskiej Pragi (imprezę mającą stanowić konkurencję dla warszawskiego Jazz Jamboree), przyprawiał o zawrót głowy. A jak ten Kwintet grał! Mogliśmy przekonać się o tym w momencie, gdy w maju przed dwoma laty GAD Records opublikował fragmenty dwóch zarejestrowanych podczas tej imprezy występów zespołu Komedy.
Festiwal odbywał się w sali Lucerny przy Placu Wacława. Z Polski przyjechały na niego Kwintet Komedy, Kwartet Zbigniewa Namysłowskiego oraz… młody fotografik Marek Karewicz (1938-2018), który całe wydarzenie dokumentował na zdjęciach. Krzysztofowi Komedzie na scenie podczas (w sumie trzech) występów towarzyszyli: trębacz Tomasz Stańko, saksofonista (tenorowy i sopranowy) Michał Urbaniak, kontrabasista Jacek Ostaszewski oraz perkusista Czesław Bartkowski. Na album GAD-a trafił czterdziestominutowy zapis koncertu z piątku 30 października (był on przeglądem grup tak zwanego „trzeciego nurtu”) oraz półgodzinny z dnia następnego. Pierwszego dnia na scenie pojawił się jeszcze czeski konferansjer, który nie tylko przedstawił artystów z imienia i nazwiska (vide „Intro”), ale także – na ówczesną modłę – zapowiadał każdą kompozycję.
Niektóre z wykonanych przez Kwintet utworów miały już swoje wersje płytowe, inne znane były z koncertów i rejestracji radiowych, część pojawi się na longplayach dopiero później. Takie zamieszanie wynikało oczywiście z niedostatków peerelowskiej fonografii, która nie była w stanie nadążyć za pracowitością rodzimych jazzmanów. A w latach 50. wręcz ignorowała istnienie na scenie rozrywkowej takiego zjawiska jak jazz. Piątkowy występ otwiera „Repetition”, którego niespełna minutowa introdukcja to prawdziwy majstersztyk. W ciągu mniej więcej pięćdziesięciu sekund zespół prezentuje się w całej okazałości, płynnie przechodząc z wyciszenia do czadowego crescendo, po którym następuje właściwa część utworu, znaczona awangardowym dialogiem fortepianu i… kontrabasu. Warto zresztą podkreślić, że w Kwintecie Komedy kontrabas odgrywał nadzwyczaj istotną rolę, często wybijając się na plan pierwszy.
„Repetition” pełne jest improwizacji, choć wcale nie freejazzowych (ten gatunek dopiero powoli podbijał salony). Dominuje jazz modalny, nie brakuje też akcentów postbopowych. Uwagę przykuwa mocny kontrast pomiędzy zazwyczaj stonowanym fortepianem lidera a mocno energetyczną grą sekcji rytmicznej (Bartkowski w wielu numerach przechodzi samego siebie, choć już wtedy powszechnie było wiadomym, że to wyśmienity specjalista w swojej dziedzinie). Nie dziwi zatem, że praska publiczność nagrodziła grupę rzęsistymi oklaskami. Drugi w kolejności, dedykowany żonie kompozytora „Sophia’s Tune” ma – w wymiarze pianistycznym – charakter nastrojowo-romantyczny. Do tego dochodzi jeszcze otulający słuchacza swoimi dźwiękami saksofon. Muzyka snuje się delikatnie, czyniąc z tego utworu stylową balladę.
Za to „Svantetic” – tak, tu trzeba być przygotowanym w zasadzie na wszystko. Świat zna ten numer z longplaya „Astigmatic”, który zarejestrowany został w studiu dopiero w grudniu 1965 roku. Na dodatek w znacząco zmienionym składzie: bez Urbaniaka, Ostaszewskiego i Bartkowskiego, za to z – odpowiednio – Zbigniewem Namysłowskim, Günterem Lenzem oraz Runem Carlssonem. Wersja koncertowa wcale nie wypada gorzej. Ba! w wielu momentach brzmi zadziorniej i dynamiczniej, nie tracąc jednak wcale na swej melodyczności. Popisy solowe i duety przyprawiają wręcz o zawrót; wystarczy wsłuchać się w kolejny dialog Komedy z Ostaszewskim, w ekscytującą solówkę Bartkowskiego czy grające unisono trąbkę i saksofon. Nawet jeśli ten „Svantetic” nie jest jeszcze tak zwarty i poukładany jak ten ze studia – jego wartością dodaną staje się koncertowy żywioł, w którym Kwintet czuje się jak ryba w wodzie.
Sobotni występ z 1 listopada 1964 roku jest nieco mniej wyrazisty, bardziej stonowany, ale wcale nie gorszy. „Roman Two” opiera się na charakterystycznym awangardowym motywie, który następnie został wykorzystany jako czołówka popularnej audycji radiowej „Teatrzyk Zielone Oko”. Tutaj powraca wielokrotnie, nie tylko jako klamra spinająca całość, ale w formie repryz prezentowanych przez kolejne instrumenty (fortepian, trąbkę ze wsparciem saksofonu, kontrabas); na jego bazie Komeda buduje też swoją improwizację. Dwie ostatnie kompozycje wielbiciele poznańskiego jazzmana znali już z wydanej rok wcześniej na Zachodzie płyty „Ballet Etudes”. „Alea” to okraszony improwizacjami (i dlatego rozciągnięty do ponad czternastu minut) z jednej strony zadziorny post-bop, z drugiej natomiast – stonowany modern jazz. W najkrótszym „Second Ballet Etude” z kolei na plan pierwszy wybija się sekcja rytmiczna, a zwłaszcza – po raz kolejny udowadniający nieprzeciętne umiejętności – Czesław Bartkowski, który gra tak wyraziście, że bez wątpienia przejmuje tutaj obowiązki lidera.
Rok po wydaniu „Live in Praha 1964” (2022) koncertowa dyskografia Kwintetu Komedy wzbogaciła się o kolejny krążek z archiwaliami – „Live in Bled 1965” (2023). I chociaż oba występy dzieliło zaledwie siedem miesięcy, diametralnie zmienił się skład zespołu. Na festiwalu w jugosłowiańskiej wówczas Słowenii Komedzie i Stańce towarzyszyli: saksofonista (altowy i sopranowy) Janusz Muniak, kontrabasista Roman Dyląg oraz perkusista Andrzej Dąbrowski (tak, ten od wielkiego hitu „Do zakochania jeden krok”!).
koniec
6 stycznia 2024
Skład:
Krzysztof Komeda – fortepian, muzyka
Tomasz Stańko – trąbka
Michał Urbaniak – saksofon tenorowy, saksofon sopranowy
Jacek Ostaszewski – kontrabas
Czesław Bartkowski – perkusja

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Nie taki krautrock straszny: Nie zadzieraj z Czukayem!
Sebastian Chosiński

15 IV 2024

W latach 1968-1971 życie muzyków Can ogniskowało się wokół pracy. Mieszkając w Schloß Nörvenich, praktycznie nie wychodzili ze studia. To w którymś momencie musiało odbić się na kondycji jeśli nie wszystkich, to przynajmniej niektórych z nich. Pewien kryzys przyszedł wraz z sesją do „Ege Bamyasi” i nie wiadomo, jak by to wszystko się skończyło, gdyby sprawy w swoje ręce nie wziął nadzwyczaj zasadniczy Holger Czukay.

więcej »

Non omnis moriar: Znad Rubikonu do Aszchabadu
Sebastian Chosiński

13 IV 2024

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka nierzadko wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj kolejny longplay Orkiestry Gustava Broma, na którym połączyła ona post-bop z „trzecim nurtem”.

więcej »

Nie taki krautrock straszny: Aneks, nie popłuczyny
Sebastian Chosiński

8 IV 2024

Jak każdy funkcjonujący przez wiele lat i mający trwałe miejsce w historii rocka zespół, także zachodnioniemiecki Can doczekał się wielu wydawnictw nieoficjalnych. Jednym z ciekawszych jest opublikowany przed piętnastoma laty „Ogam Ogat” – bootleg zawierający muzykę powstałą w tym samym czasie co materiał, jaki znalazł się na dwupłytowym krążku „Tago Mago”.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

W trakcie

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.