Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 19 kwietnia 2024
w Esensji w Esensjopedii

Horký Dech Jany Koubkové

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułHorký Dech Jany Koubkové
Wykonawca / KompozytorHorký Dech Jany Koubkové
Data wydania1982
Wydawca Supraphon
NośnikWinyl
Czas trwania41:28
Gatunekjazz, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Jana Koubková, Michal Pavlíček, Jiří Hrubeš
Utwory
Winyl1
1) Pipu02:53
2) Atomový Hrubeš04:47
3) Horká cesta04:08
4) Nĕžná05:53
5) Hejna rackú03:33
6) Divoký piskoř03:27
7) Fankuj, fankuj, vykrúcaj04:25
8) Vstup zakázán04:22
9) Rágoslava07:11
10) Blues pro Lud’ka Hulana00:48
Wyszukaj / Kup

Non omnis moriar: Od nonetu do tria

Esensja.pl
Esensja.pl
Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka nierzadko wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj jedyny longplay jazzrockowej formacji Horký Dech Jany Koubkové.

Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Od nonetu do tria

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka nierzadko wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj jedyny longplay jazzrockowej formacji Horký Dech Jany Koubkové.

Horký Dech Jany Koubkové

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułHorký Dech Jany Koubkové
Wykonawca / KompozytorHorký Dech Jany Koubkové
Data wydania1982
Wydawca Supraphon
NośnikWinyl
Czas trwania41:28
Gatunekjazz, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Jana Koubková, Michal Pavlíček, Jiří Hrubeš
Utwory
Winyl1
1) Pipu02:53
2) Atomový Hrubeš04:47
3) Horká cesta04:08
4) Nĕžná05:53
5) Hejna rackú03:33
6) Divoký piskoř03:27
7) Fankuj, fankuj, vykrúcaj04:25
8) Vstup zakázán04:22
9) Rágoslava07:11
10) Blues pro Lud’ka Hulana00:48
Wyszukaj / Kup
W Polsce porównywanie jakiejś innej artystki do Urszuli Dudziak może wydawać się świętokradztwem, ale Czesi zapewne nie obraziliby się na takie zrównanie z autorką superprzeboju „Papaya” ich wokalistki Jany Koubkovej. Zwłaszcza że, podobnie jak była partnerka Michała Urbaniaka, Koubková również lubowała się w ekwilibrystycznych jazzowych improwizacjach wokalnych. Choć, należy dodać gwoli ścisłości, nigdy nie osiągnęła takiej rozpoznawalności w świecie jak Polka. Prawdopodobnie było to związane z faktem, że na początku kariery zmuszona była występować z wieloma żeńskimi formacjami wokalnymi, które jedynie akompaniowały innym artystom bądź nagrywały mało ambitne przeboje. Zabrakło kogoś, kto odpowiednio wcześnie odkryłby jej talent i pokierował karierą, zapewniając przy tym odpowiedni repertuar. A kiedy już kogoś takiego znajdowała, jak chociażby Lud’ka Hulana z Jazz Sanatorium czy Viktora Kotrubenko z Jazz Half Sextet (vide EP-ka „Mini Jazz Klub 16”), ich kooperacja szybko się urywała.
Szansą na wybicie się było powołanie do życia w drugiej połowie lat 70. XX wieku własnej grupy, która przyjęła nazwę Horký Dech Jany Koubkové. Początkowo była to praktycznie miniorkiestra. W nagraniu trzech utworów, które znalazły się na kolejnej EP-ce artystki, czyli „Mini Jazz Klub 23” (1979), towarzyszyło Janie aż ośmiu instrumentalistów. Bogactwo aranżacyjne sprawiło, że powstała muzyka fascynująca, wpisująca się idealnie w tradycje czechosłowackiego jazz-rocka, który w tamtym okresie święcił triumfy w Europie. niestety, wkrótce ten rozbudowany skład rozpadł się i tym samym Koubková została zmuszona do szukania nowych współpracowników. Zespół utrzymała przy życiu, ale został on przykrojony zaledwie do rozmiarów tria. Na postać pierwszoplanową wyrósł gitarzysta i kompozytor (autor ośmiu kompozycji, jakie trafiły na jedyny longplay grupy) Michal Pavlíček, który wcześniej dał się poznać jako muzyk Bohemii, Mahagon, Pražský Vybĕr, a później Stromboli.
Skład uzupełniał jeszcze perkusista i perkusjonista Jiří Hrubeš, który z kolei stażował w formacjach Marsyas i Pražský Vybĕr, a z Jazz Q Martina Kratochvíla zarejestrował album „Hodokvas” (1980). Ta trójka w 1981 roku zamknęła się w Studiu A Radia Czeskiego, które mieściło się w Karlinie (jednej z dzielnic starej Pragi), i nagrała materiał na płytę opublikowaną następnie przez Supraphon. Cóż, w porównaniu z EP-ką sprzed trzech lat jest to wydawnictwo dużo bardziej kameralne, oparte na brzmieniach gitar (elektrycznej i akustycznej) oraz przeróżnych instrumentów perkusyjnych. Brakuje natomiast klawiszy i dęciaków. Nie oznacza to jednak, że „Horký Dech Jany Koubkové” to zła płyta. Po prostu – inna niż EP-ka Pantonu, nie tak atrakcyjna brzmieniowo i aranżacyjnie.
Longplay otwiera niespełna trzyminutowa „Pipu” – jedna z dwóch kompozycji liderki. Mamy tu do czynienia z rozbieganymi perkusjonaliami i subtelną gitarą w tle, które stanowią akompaniament pod nieco etniczną wokalizę Jany. Jest przebojowo i wciągająco, a zatem – początek należy uznać za szczególnie udany. „Atomový Hrubeš” – tytuł nieco zaskakujący, prawda? – to chyba najbardziej żywiołowy fragment całego longplaya. Decydują o tym fantazyjne improwizacje wokalne, a do tego energetyczny popis duetu gitarowo-perkusyjnego. Na dodatek pojawia się również – ten jeden jedyny raz – męska wokaliza Michala Pavlíčka. „Horká cesta” to – dla odmiany, przynajmniej na otwarcie – stonowany jazz-rock. Z czasem bowiem rozkręca się, na co wpływ ma również Jana Koubková, płynnie przechodząca w śpiewie od liryczności do zadziorności i na odwrót.
Trwająca prawie sześć minut (tak długie utwory są na tej płycie rzadkością) „Nĕžná” raczy słuchacza onirycznym klimatem, wyczarowywanym przez wokalistkę, której tym razem Pavlíček akompaniuje na gitarze akustycznej. Z kolei zamykająca stronę A longplaya jazzowa ballada „Hejna rackú” to pierwsza z dwóch piosenek z tekstem (autorstwa Petra Macha). W zupełnie innym klimacie utrzymany jest, co sugeruje już zresztą sam tytuł, otwierający stronę B „Divoký piskoř”. To dostosowana przez Michala do wymogów fusion skoczna i radosna melodia ludowa, w której, jeśli słuch mnie nie myli, rozbrzmiewają dźwięki banjo (ale może jest to gitara, na której Pavlíček gra w nietypowy sposób). Tytuł kompozycji „Fankuj, fankuj, vykrúcaj” też mówi za siebie. Numer zaczyna się funkowo, choć bez popularnych w tamtym czasie wycieczek w stronę disco, ale z czasem coraz bardziej zmierza w stronę klasycznego jazz-rocka.
„Vstup zakázán” to przede wszystkim duet wokalno-gitarowy. Bardzo klimatyczny, aczkolwiek gitarzyście zdarza się zagrać z większym nerwem. A im bliżej końca, tym bardziej robi się zadziornie, co znajduje również odzwierciedlenie w partii wokalnej Jany. „Rágoslava” (ponownie z tekstem Macha) to najdłuższa, ponad siedmiominutowa, kompozycja na płycie. Jej czas wynika nade wszystko z włączenia do niej długich popisów solowych: Pavlíčka na gitarze akustycznej, a Hrubeša na perkusji. Kiedy oba instrumenty zazębiają się, pojawia się wokaliza, co staje się sygnałem do podkręcenia tempa i mocnego zwieńczenia. „Blues pro Lud’ka Hulana” (autorstwa Koubkovej) to najkrótsze, ale bez wątpienia najbardziej osobiste dziełko wokalistki. „Dziełko” z tego powodu, że to króciutka, zaledwie niespełna pięćdziesięciosekundowa improwizacja wokalna. Poświęcona została liderowi Jazz Sanatorium, z którym przed laty współpracowała Jana. Był on cenionym kontrabasistą, kompozytorem i aranżerem jazzowym. Mając pięćdziesiąt lat, doznał nieszczęśliwego wypadku. Spadł ze schodów. Zamiast udać się do szpitala, zbagatelizował zdarzenie i, jak zwykle, położył się spać. Nie wiedział, że złamane żebro przebiło płuco, co w nocy doprowadziło do jego śmierci. „Blues…” to złożony mu hołd.
koniec
3 lutego 2024
Skład:
Jana Koubková – śpiew, muzyka (1,10)
Michal Pavlíček – gitara elektryczna, gitara akustyczna, śpiew (2), muzyka (2-9)
Jiří Hrubeš – perkusja, instrumenty perkusyjne

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Nie taki krautrock straszny: Nie zadzieraj z Czukayem!
Sebastian Chosiński

15 IV 2024

W latach 1968-1971 życie muzyków Can ogniskowało się wokół pracy. Mieszkając w Schloß Nörvenich, praktycznie nie wychodzili ze studia. To w którymś momencie musiało odbić się na kondycji jeśli nie wszystkich, to przynajmniej niektórych z nich. Pewien kryzys przyszedł wraz z sesją do „Ege Bamyasi” i nie wiadomo, jak by to wszystko się skończyło, gdyby sprawy w swoje ręce nie wziął nadzwyczaj zasadniczy Holger Czukay.

więcej »

Non omnis moriar: Znad Rubikonu do Aszchabadu
Sebastian Chosiński

13 IV 2024

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka nierzadko wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj kolejny longplay Orkiestry Gustava Broma, na którym połączyła ona post-bop z „trzecim nurtem”.

więcej »

Nie taki krautrock straszny: Aneks, nie popłuczyny
Sebastian Chosiński

8 IV 2024

Jak każdy funkcjonujący przez wiele lat i mający trwałe miejsce w historii rocka zespół, także zachodnioniemiecki Can doczekał się wielu wydawnictw nieoficjalnych. Jednym z ciekawszych jest opublikowany przed piętnastoma laty „Ogam Ogat” – bootleg zawierający muzykę powstałą w tym samym czasie co materiał, jaki znalazł się na dwupłytowym krążku „Tago Mago”.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

W trakcie

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.