Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 15 czerwca 2024
w Esensji w Esensjopedii

STHLM svaga
‹Plays Carter, Plays Mitchell, Plays Shepp›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPlays Carter, Plays Mitchell, Plays Shepp
Wykonawca / KompozytorSTHLM svaga
Data wydania17 maja 2024
Wydawca Thanatosis Produktion
NośnikCD
Czas trwania39:42
Gatunekjazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Linda Oláh, Niklas Barnö, Gustav Rådström, Johan Jutterström, Rasmus Borg, Elsa Bergman, Andreas Hiroui Larsson
Utwory
CD1
1) Jupiter04:44
2) Desert Lament08:03
3) Never Sound More!10:02
4) Winter Rhapsody04:02
5) Die Rechnung – Chrystal Stairs – Blues – U-Jama12:51
Wyszukaj / Kup

Tu miejsce na labirynt…: Zimowy lament w cieniu Jupitera
[STHLM svaga „Plays Carter, Plays Mitchell, Plays Shepp” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Bywają takie formacje – także w świecie jazzu – które działają od wielu lat, ale niekoniecznie przekłada się to na bogactwo ich dyskografii. Takim właśnie przykładem może być prowadzony przez saksofonistę Johana Jutterströma szwedzki sekstet STHLM svaga, który doczekał się właśnie dopiero drugiej w swoim dorobku płyty – „Plays Carter, Plays Mitchell, Plays Shepp”. W jej tytule nieprzypadkowo pojawiają się nazwiska wielkich mistrzów jazzu.

Sebastian Chosiński

Tu miejsce na labirynt…: Zimowy lament w cieniu Jupitera
[STHLM svaga „Plays Carter, Plays Mitchell, Plays Shepp” - recenzja]

Bywają takie formacje – także w świecie jazzu – które działają od wielu lat, ale niekoniecznie przekłada się to na bogactwo ich dyskografii. Takim właśnie przykładem może być prowadzony przez saksofonistę Johana Jutterströma szwedzki sekstet STHLM svaga, który doczekał się właśnie dopiero drugiej w swoim dorobku płyty – „Plays Carter, Plays Mitchell, Plays Shepp”. W jej tytule nieprzypadkowo pojawiają się nazwiska wielkich mistrzów jazzu.

STHLM svaga
‹Plays Carter, Plays Mitchell, Plays Shepp›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułPlays Carter, Plays Mitchell, Plays Shepp
Wykonawca / KompozytorSTHLM svaga
Data wydania17 maja 2024
Wydawca Thanatosis Produktion
NośnikCD
Czas trwania39:42
Gatunekjazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Linda Oláh, Niklas Barnö, Gustav Rådström, Johan Jutterström, Rasmus Borg, Elsa Bergman, Andreas Hiroui Larsson
Utwory
CD1
1) Jupiter04:44
2) Desert Lament08:03
3) Never Sound More!10:02
4) Winter Rhapsody04:02
5) Die Rechnung – Chrystal Stairs – Blues – U-Jama12:51
Wyszukaj / Kup
Zazwyczaj kiedy dostajemy do ręki nową płytę współczesnego wykonawcy, na której pojawiają się kompozycje wielkich mistrzów jazzu, możemy być pewni na dziewięćdziesiąt dziewięć procent, że będą to wyciągnięte z ich zamierzchłej przeszłości standardy. W przypadku drugiego krążka szwedzkiego sekstetu STHML svaga stwierdzenie takie byłoby prawdziwe jedynie w dwóch piątych. Już śpieszę z wyjaśnieniami. Na płytę trafiło w sumie pięć utworów autorstwa legendarnych jazzmanów. Dwa z nich są rzeczywiście standardami, trzy natomiast – i to jest prawdziwy ewenement! – powstały specjalnie dla nich. To wyjaśnia też tytuł wydawnictwa – „Plays Carter, Plays Mitchell, Plays Shepp”, sugerujący z automatu, że tymi twórcami, którzy podarowali STHML svaga swoje perełki są kontrabasista Ron Carter (urodzony w 1937 roku), związany od lat z Art Ensemble of Chicago saksofonista Roscoe Mitchell (rocznik 1940) oraz pianista i saksofonista Archie Shepp (rówieśnik Cartera).
STHML svaga istnieją już od kilkunastu lat. W tym kontekście dyskografia zespołu nie jest zbyt bogata. Debiutancką płytę, „Bells and Whistles”, wydali bowiem dopiero w 2020 roku; „Plays Carter, Plays Mitchell, Plays Shepp” to ich drugi longplay. Liderem formacji jest saksofonista tenorowy Johan Jutterström, który dał się poznać z freejazzowej formacji Crime Scenes („Acksjöns Kapell”, 2009) i tworzonego wespół z perkusistą Andreasem Hirouim Larssonem J/L Duo („Lovsång och hemlighet / Cerchio”, 2011; „Lethe”, 2018; „Ismalfa”, 2021). Johan studiował nie tylko w Szwecji, ale także w Norwegii i Francji; w czasie pobytu w Paryżu poznał wokalistkę Lindę Oláh, z którą stworzył efemeryczny duet electrohouse’owy Belle („Belle”, 2017), a po paru latach zaprosił ją – jako „siódmy element” – do nagrania nowej płyty swego sztandarowego projektu.
Podstawowy skład STHML svaga uzupełniają jeszcze: trębacz Niklas Barnö (znany z nagrań grup The Way Ahead oraz Fire! Orchestra), saksofonista altowy Gustav Rådström (będący wziętym muzykiem sesyjnym), pianista Rasmus Borg (który dotychczas największe sukcesy osiągał w formacji Kvinteten som Sprängdes), kontrabasistka Elsa Bergman (także pojawiająca się w składzie Fire! Orchestra) oraz perkusista Andreas Hiroui Larsson (z Jutterströmem w Crime Scenes i J/L Duo, ale również na swoim solowym krążku „Seduced by (a) Last Year” sprzed dwóch lat). W tym właśnie zestawieniu personalnym muzycy przybyli w maju ubiegłego roku na dwudniową sesję do sztokholmskiego studia Atlantis. Co ciekawe, w trakcie pracy towarzyszył im, zasiadając za konsoletą i udzielając wskazówek, sam Ron Carter.
Repertuar albumu uzupełniają dwa prawdziwe, chociaż wcale nie takie oczywiste, standardy. Pierwszy pojawia się na otwarcie płyty. To „Jupiter” Johna Coltrane’a, pochodzący z wydanego w 1974 roku, a więc siedem lat po śmierci artysty, longplaya „Interstellar Space”, który Trane nagrał – sesja odbyła się 22 lutego 1967 roku – jedynie z towarzyszeniem perkusisty Rashieda Alego. Równie minimalistyczna jest wersja zaprezentowana przez STHML svaga, w której udzielają się przede wszystkim bębniarz i obaj saksofoniści (choć w drugiej części na czoło wysuwa się już tylko Johan Jutterström). Udało im się zresztą przemycić ducha oryginału, któremu bliżej do stylistyki space-age niż typowego Coltrane’owskiego free jazzu.
„Desert Lament” to dzieło Rona Cartera, które początkowo umieścił on na swoim albumie sprzed piętnastu lat zatytułowanym „The World of Ron Carter”. Zasadniczym elementem, jaki dodali Szwedzi, jest wokaliza Lindy Oláh – zrazu nastrojowa, ale brzmiąca optymistycznie, później wręcz bajkowa i niezwykle intymna, niekiedy wchodząca w dwugłos z trąbką Niklasa Barnö. Cały utwór jest zresztą bardzo delikatny, także za sprawą subtelnych partii fortepianowych Rasmusa Borga (nierzadko towarzyszy mu w nich głównie kontrabas), który w części końcowej pozwala sobie nawet na improwizację. W porównaniu z następującą po „Desert Lament” kompozycją Roscoe Mitchella „Never Sound More!” prezent, jaki panowie z STHML svaga otrzymali od Cartera, wydaje się bardzo przyjazny uchu. Mitchell bowiem postanowił nawiązać do awangardowo-jazzowych Art Ensemble of Chicago. I słusznie! Bo z tego przecież jest najbardziej znany i za to najbardziej ceniony.
Awangardowość „Never Sound More!” polega przede wszystkim na jego minimalizmie, rzucającym się w uszy zwłaszcza w ciągu pierwszych czterech minut. Z czasem faktura utworu zagęszcza się, dochodzą kolejne instrumenty, a kontrabasistka Elsa Bergman sięga po smyczek. Linda również znajduje dla siebie miejsce w tym dziele, choć można jednak odnieść wrażenie, że jej rola uległa jednak pomniejszeniu. Aczkolwiek w ostatnich sekundach dzieła to właśnie wokalistka towarzyszy duetowi fortepianu i trąbki. „Winter Rhapsody” wyszedł z kolei spod ręki nieżyjącego już pianisty Pera Henrika Wallina (1946-2005) i po raz pierwszy ujrzał światło dziennie na longplayu jego Tria „Where is Spring” w końcu lat 80. ubiegłego wieku. W tym przypadku, podobnie zresztą było z „Jupiterem”, Szwedzi nie silili się na zasadnicze zmiany, dlatego też „Zimowa rapsodia” w ich wykonaniu to zagrana w składzie trzyosobowym (z udziałem jedynie sekcji rytmicznej) fortepianowa impresja ze stonowaną improwizacją w części środkowej.
Na zamknięcie płyty muzycy wybrali natomiast czteroczęściową, niemal trzynastominutową kompozycję Archiego Sheppa „Die Rechnung – Chrystal Stairs – Blues – U-Jama”. Choć, jak można sądzić, powstała ona w ostatnim czasie, to jednak przenosi nas co najmniej o sześć dekad wstecz, w lata 60. XX wieku. „Die Rechnung” to jedynie półtoraminutowa introdukcja – z energetyczną sekcją rytmiczną i tonującą emocje wokalizą. „Chrystal Stairs” – z solówkami saksofonu i fortepianu oraz motorycznym groove’em kontrabasu i perkusji – przywołuje ducha klasyczna hard-bopu. „Blues” rzeczywiście ma charakter podrasowanego jazzem bluesa, słyszalnego głównie w partii wokalnej (z akompaniamentem fortepianu). Pojawiające się z rzadka dęciaki są tu jedynie dźwiękowymi „smaczkami”. Zamykający tę suitę i zarazem całą płytę fragment najdłuższy, czyli „U-Jama”, to już lata 60. w najczystszej postaci. Dużo tu energii i intensywności, chociaż bez freejazzowych wypadów, a zdarzają się nawet momenty wyciszone i kontemplacyjne.
Podsumowując: To zawsze jest zaszczytem, gdy wybitni artyści oddają twórcom młodszym co najmniej o pokolenie (a może i dwa) swoje dzieła. I to nie takie wyciągnięte z zakamarków szuflady, ale skomponowane specjalnie dla nich. Panowie z STHML svaga i towarzysząca im Linda Oláh mogą więc czuć się dowartościowani. Warto też jednak podkreślić, że Szwedzi podeszli do podarowanych im „prezentów” z pietyzmem i szacunkiem.
koniec
17 maja 2024
Skład:
Linda Oláh – śpiew
Niklas Barnö – trąbka
Gustav Rådström – saksofon altowy
Johan Jutterström – saksofon tenorowy, lider
Rasmus Borg – fortepian
Elsa Bergman – kontrabas
Andreas Hiroui Larsson – perkusja

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

My mieliśmy Miliana, Szwedzi mają Ståhla
Sebastian Chosiński

13 VI 2024

Szwedzki wibrafonista Mattias Ståhl znany jest przede wszystkim jako doskonały akompaniator tuzów skandynawskiego jazzu. Mało kto wie, że stoi on również na czele własnej formacji – Ståhls Trio. Jest w tym trochę i jego winy, ponieważ choć grupa istnieje od piętnastu lat, wydaje właśnie dopiero czwartą płytę. Ale za to możecie być pewni, że „Brain Drain” to jazz najwyższej jakości.

więcej »

Tu miejsce na labirynt…: Free ponad wszystko!
Sebastian Chosiński

11 VI 2024

Matylda Gerber dzieli swoje życie artystyczne na dwa. Część czasu poświęca Ślinie, część kwartetowi Sneaky Jesus. I trzeba przyznać, że w obu przypadkach zasługuje na największe pochwały. Druga z wymienionych formacji przed paroma miesiącami doczekała się nowego albumu – „For Chaching Taphed” – który powinien przypaść do gustu tym wszystkim, którzy chcą się zanurzyć w odmętach free jazzu i free rocka, a nawet… free metalu.

więcej »

Wszystkie drogi prowadzą do Bazylei
Sebastian Chosiński

7 VI 2024

Po wydaniu dwóch płyt w swojej ojczyźnie argentyńska wokalistka i kompozytorka Luciana Morelli postanowiła przenieść się do Europy i – przynajmniej na razie – osiedlić w Bazylei. Tu podjęła studia i tu nagrała dwa kolejne albumy. Ten drugi, który właśnie trafia do sprzedaży, to łączący jazz argentyński, pieśń poetycką i muzykę klasyczną „Words of the Wind”.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

W trakcie

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.