Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 28 lutego 2024
w Esensji w Esensjopedii

Henning Mankell
‹Mózg Kennedy’ego›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMózg Kennedy’ego
Tytuł oryginalnyKennedys hjärna
Data wydania20 marca 2013
Autor
PrzekładEwa Wojciechowska
Wydawca W.A.B.
ISBN978-83-7747-815-8
Format416s. 125×195mm; oprawa twarda
Cena44,90
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Dies irae Henninga Mankella
[Henning Mankell „Mózg Kennedy’ego” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Oryginalnie wydany w 2005 roku „Mózg Kennedy’ego” nie jest – na szczęście! – kolejną beletrystyczną próbą udzielenia odpowiedzi na pytanie, kto i dlaczego przed półwieczem zabił w Dallas prezydenta Stanów Zjednoczonych. Chociaż i tutaj teoria spiskowa odgrywa bardzo ważną rolę, tytuł powieści Henninga Mankella należy mimo wszystko rozpatrywać na płaszczyźnie symbolicznej.

Sebastian Chosiński

Dies irae Henninga Mankella
[Henning Mankell „Mózg Kennedy’ego” - recenzja]

Oryginalnie wydany w 2005 roku „Mózg Kennedy’ego” nie jest – na szczęście! – kolejną beletrystyczną próbą udzielenia odpowiedzi na pytanie, kto i dlaczego przed półwieczem zabił w Dallas prezydenta Stanów Zjednoczonych. Chociaż i tutaj teoria spiskowa odgrywa bardzo ważną rolę, tytuł powieści Henninga Mankella należy mimo wszystko rozpatrywać na płaszczyźnie symbolicznej.

Henning Mankell
‹Mózg Kennedy’ego›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMózg Kennedy’ego
Tytuł oryginalnyKennedys hjärna
Data wydania20 marca 2013
Autor
PrzekładEwa Wojciechowska
Wydawca W.A.B.
ISBN978-83-7747-815-8
Format416s. 125×195mm; oprawa twarda
Cena44,90
Gatunekkryminał / sensacja / thriller
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Wielbiciele Henninga Mankella, kochający go za cykl powieści („Zapora”, „Nim nadejdzie mróz”, „Niespokojny człowiek”) i opowiadań („Cios. Szczelina”, „Mężczyzna na plaży. Śmierć fotografa”, „Piramida”) z komisarzem Kurtem Wallanderem w roli głównej, zazwyczaj podchodzą do dzieł Szweda, w których nie pojawia się sympatyczny policjant ze Skanii (vide „Comédia infantil”, „Powrót nauczyciela tańca”, „Chińczyk”), z dużą dozą nieśmiałości. Podejrzewają bowiem, nie wiedzieć czemu, że nie przyniosą one tak samo dużej porcji emocji, jakie najczęściej towarzyszyły im podczas rozwiązywania kolejnych makabrycznych zbrodni w prowincjonalnym, nadbałtyckim Ystad. Po fakcie okazuje się, że obawy były płonne, ponieważ Mankell to po prostu znakomity pisarz i nie jest szczególnie istotne, czy tworzy kolejną część serii kryminalnej, która zapewniła mu rozgłos światowy, powieść kryminalną, obyczajową bądź psychologiczną dla dorosłych, czy książkę dla dzieci, względnie młodzieży (chociażby z cyklu o Joelu Gustafssonie bądź, nieznanej jeszcze w Polsce, dziewczynce Sofii) – poniżej pewnego, dodajmy: wysokiego, poziomu pisarz nigdy nie schodzi. Podobnie jest z „Mózgiem Kennedy’ego”, thrillerem psychologicznym z mocnym zacięciem politycznym, który choć w swym charakterze daleki jest od powieści o Wallanderze, to jednak posiada wszystkie najlepsze cechy prozy detektywistycznej Szweda. Inna sprawa, że w dziełach nie-Wallanderowskich Mankell – od strony ideologicznej – pozwala sobie na znacznie więcej, jest dużo bardziej krytyczny wobec zaistniałej rzeczywistości, wyraziście eksponuje własne (mocno lewicujące) poglądy. Przyznaje się do tego zresztą lojalnie, chociażby oznajmiając w posłowiu do „Mózgu Kennedy’ego”: „To, co napisałem w tej książce, to rzecz jasna rezultat wyłącznie moich wyborów i decyzji. Mój jest także gniew, który czułem i czuję do dziś. Ten gniew mnie napędzał”.
Henning Mankell lubi wykorzystywać w swoich książkach wątki autobiograficzne; najczęściej dotyczą one miejsc, w których rozgrywa się akcja powieści. „Mózg Kennedy’ego” nie jest pod tym względem żadnym wyjątkiem. Dość powiedzieć, że główna bohaterka, archeolog Louise Cantor, wywodzi się z miejscowości Sveg (w regionie Härjedalen), w której przyszły pisarz spędził część swego dzieciństwa i młodości; poszukując zaś odpowiedzi na pytanie, dlaczego zginął jej syn, zrozpaczona kobieta trafia do afrykańskiego Mozambiku, w którym od wielu już lat Mankell wraz z żoną (córką słynnego reżysera Ingmara Bergmana) każdego roku spędzają przynajmniej kilka miesięcy. To także informacja, że można mu wierzyć – że zarówno opisy ociekającego upałem stołecznego Maputo, jak i zaśnieżonych równin i lasów środkowej Szwecji nie zostały wykoncypowane na podstawie zdjęć z albumów dla turystów, ale doświadczone na własnej skórze. Gdy wspomina o przejmującym do szpiku kości chłodzie i mrozie bądź wypalających – nomen omen – mózg promieniach słonecznych, pisze tak naprawdę o własnych reakcjach. Równie skrupulatny jest też w tworzeniu innych elementów świata przedstawionego, stara się przy tym nie chadzać na skróty. Jeśli Louise ma do przebycia drogę ze Szwecji do Australii, to leci najpierw do Frankfurtu, stamtąd do Singapuru, gdzie wreszcie przesiada się na samolot do Sydney. Jej zmęczenie podróżą udziela się tym samym czytelnikowi, który – co jest intencją autora – ma czuć dokładnie to samo, co bohaterka dzieła. Ma wejść w jej skórę, bać się jak ona, doświadczać jej zagubienia i zwątpienia. Dzięki temu „Mózg Kennedy’ego” angażuje uwagę, ba! absorbuje w stu procentach; nie da się czytać tej powieści z doskoku, w przerwie między innymi czynnościami, trzeba być gotowym na dłuższe posiedzenie. Jeśli ktoś czytał już wcześniej „Chińczyka”, będzie wiedział, o czym mowa.
Przejdźmy jednak do meritum, czyli zawiązania akcji. Pięćdziesięcioczteroletniej Louise Cantor powiodło się w życiu średnio. Zdobyła wprawdzie wykształcenie i zajmuje się tym, co kocha (to znaczy grzebie w ziemi, poszukując śladów cywilizacji antycznej gdzieś na greckim Peloponezie), ale jej życie osobiste jest w rozsypce. Aron, były mąż, już wiele lat temu zniknął jak kamfora i chyba jeden Bóg wie, gdzie można by go szukać; Henryk, jedyny syn, mieszka w Sztokholmie, ale z matką, przez kilka miesięcy w roku przebywającą z dala od ojczyzny, spotyka się okazjonalnie; aktualny kochanek, Grek Vassilis, biegły rewident, nie ukrywa, że nienawidzi archeologii, co raczej nie sprzyja snuciu dalekosiężnych planów na temat założenia rodziny. Mimo przykrości i smutków Louise cieszy się z nadchodzących dni; jest połowa września, sezon na wykopaliskach powoli dobiega końca, ona zaś szykuje się do podróży do Visby, gdzie podczas konferencji archeologicznej ma wygłosić wykład. Ważniejsze jednak, że od razu po sympozjum będzie mogła udać się do Sztokholmu, by spotkać się z synem. Nie mogąc dodzwonić się do Henryka i uprzedzić o dokładnej porze swojej wizyty, postanawia zrobić mu niespodziankę i pojawić się niezapowiedziana – ma przecież klucz do jego mieszkania. Już po przekroczeniu progu czuje się nieswojo, coś jest nie w porządku – zbyt czysto i zbyt cicho jak na tę porę dnia. Najgorsze czeka na nią w sypialni; syn leży na łóżku, przykryty kołdrą, nie dając żadnych oznak życia. Lekarze stwierdzają zgon; policjant Göran Vrede zapewnia Louise, że do śmierci doszło bez udziału osób trzecich. Kilka dni później dopowiada jeszcze, że przyczyną śmierci było zażycie dużej ilości środków nasennych, co prowadzi funkcjonariuszy do jednoznacznej konstatacji – Henryk Cantor popełnił samobójstwo. W co jednak matce trudno jest uwierzyć.
Nie mogąc liczyć na wsparcie policji, Louise postanawia dociec prawdy na własną rękę. W szafach Henryka znajduje kilka teczek opatrzonych napisem: „Mózg Kennedy’ego”. Lektura zgromadzonych w nich dokumentów, notatek, artykułów prasowych jeszcze bardziej utwierdza panią archeolog w przekonaniu, że śmierć syna nie nastąpiła z przyczyn naturalnych. Problem w tym, że ona sama nie ma ani umiejętności, ani pieniędzy, ani też tyle samozaparcia w sobie, by poprowadzić szerzej zakrojone śledztwo. Wtedy ojciec Louise przekonuje ją, by za wszelką cenę odnalazła swego eksmęża; powinien przecież dowiedzieć się o tym, co spotkało jego syna. Cantor, podejrzewając, że Aron może być w Australii – stamtąd przynajmniej pochodził ostatni znak, jaki dał – wyrusza na Antypody. Nie zdaje sobie w tym momencie sprawy, że ta decyzja odmieni nie tylko jej życie, ale również wielu innych osób. Pozwoli jej odkryć inną twarz Henryka – niepoprawnego, ale zdeterminowanego idealisty, starającego się naprawiać świat i tropić niegodziwości na globalną skalę. Śledztwo prowadzone przez Louise doprowadza ją ostatecznie – przez Australię i Hiszpanię – do położonego w południowo-wschodniej Afryce Mozambiku, jednego z najbiedniejszych (jeśli nie najbiedniejszego) krajów świata. Henning Mankell, co do tego nie należy mieć wątpliwości, obdarzył Henryka sporą częścią własnych poglądów politycznych (o wydźwięku alterglobalistycznym); „podarował” młodemu Cantorowi, jako motyw przewodni jego działania, ten sam gniew, który popchnął go do napisania „Mózgu Kennedy’ego”. Decydując się głośno napiętnować kroki podejmowane przez międzynarodowe koncerny, chciał zwrócić uwagę na problem od lat zamiatany pod dywan – wykorzystywania biednych krajów afrykańskich i azjatyckich przez bogate firmy z Europy Zachodniej i Stanów Zjednoczonych. Nierzadko w imię wyższych racji. Ze sloganami o „dobru całej ludzkości” na ustach.
„Mózg Kennedy’ego” może przysporzyć recenzentowi pewnych kłopotów. Jak bowiem zaklasyfikować tę powieść? Owszem, zaczyna się ona jak kryminał (od odnalezienia zwłok i podejrzenia popełnienia morderstwa), ale z biegiem czasu ten akurat wątek zostaje odsunięty na plan dalszy. I chociaż Louise Cantor do samego końca szuka odpowiedzi, kto zabił – jeśli w ogóle zabił – jej syna, to jednak istotniejszym staje się to, co było przyczyną tak marnego końca Henryka. Tym samym powieść skręca w stronę thrillera politycznego, Mankell natomiast zaprasza do „gry” skorumpowanych polityków i urzędników państwowych, zaślepionych żądzą jeszcze większego zysku milionerów. Nie traci przy tym z oczu tych, o których cała batalia się toczy – mieszkańców Czarnego Lądu, niby wolnych i niepodległych (Mozambik zrzucił zależność od Portugalii równo trzydzieści lat przed powstaniem powieści), ale tak naprawdę poddanych rekolonizacji, całkowicie zależnych od dobrej bądź złej woli białych mieszkańców Europy i Ameryki Północnej bądź Afrykanerów rodem z RPA. „Mózg Kennedy’ego” to bardzo gorzka w swym przesłaniu konstatacja stanu umysłu obywateli sytej cywilizacji zachodniej, którzy stawiając stopę na kontynencie afrykańskim, z miejsca odkrywają w sobie butnych potomków dziewiętnastowiecznych kolonizatorów portugalskich, angielskich, francuskich, niemieckich.
koniec
2 kwietnia 2013

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

PRL w kryminale: Grzech niedocenienia (ludowej milicji)
Sebastian Chosiński

23 II 2024

Gdybym miał obstawiać, jednak bez groźby utraty postawionej gotówki, stwierdziłbym, że Paweł Borys Henelt napisał „Nieuchwytnego” w 1955 bądź następnym roku i że była to chronologicznie pierwsza jego powieść z majorem MO Wiktorem Zarubą w roli głównej. Mimo to na swój pierwodruk – i to nie w formie książkowej, lecz jako „gazetowiec” na łamach „Słowa Powszechnego” – musiała ona czekać długich siedem lat.

więcej »

PRL w kryminale: Nadmiernie wrażliwy śledczy
Sebastian Chosiński

16 II 2024

Niepohamowane ludzkie namiętności niejednokrotnie stawały się – także w literaturze – przyczyną wielkich tragedii. Zwłaszcza miłosnych. Taki właśnie wątek postanowił rozwinąć w jednej ze swoich „powieści milicyjnych” Artur Morena, pod którym to pseudonimem ukrywał się Andrzej Wydrzyński. Nosi ona tytuł „Arlekin”, a ukazała się – przed ponad półwieczem – w serii Iskier „Ewa wzywa 07…”.

więcej »

PRL w kryminale: „Kopan” i „kwasopran”
Sebastian Chosiński

9 II 2024

Skoro major Wiktor Zaruba, bohater „powieści milicyjnych” Pawła Borysa Henelta, jest jednym z najwybitniejszych przedstawicieli prawa, jakich świat nosi, to i sprawy, którymi się zajmuje, muszą być niezwykłej wagi. W wydrukowanym w 1962 roku na łamach „Słowa Powszechnego” „gazetowcu” „Plany rakiety X-1 zaginęły” próbuje on złapać podstępnych szpiegów, którzy czyhają na genialny polski wynalazek.

więcej »

Polecamy

Pierwsza wojna... czasowa

Stare wspaniałe światy:

Pierwsza wojna... czasowa
— Andreas „Zoltar” Boegner

Wszyscy jesteśmy „numerem jeden”
— Andreas „Zoltar” Boegner

Krótka druga wiosna „romansu naukowego”
— Andreas „Zoltar” Boegner

Jak przewidziałem drugą wojnę światową
— Andreas „Zoltar” Boegner

Cyborg, czyli mózg w maszynie
— Andreas „Zoltar” Boegner

Narodziny superbohatera
— Andreas „Zoltar” Boegner

Pierwsza historia przyszłości
— Andreas „Zoltar” Boegner

Zobacz też

Tegoż autora

Miasto grzechu i występku
— Sebastian Chosiński

Windą do nieba
— Sebastian Chosiński

Konflikt pokoleń
— Sebastian Chosiński

Przez morza i oceany…
— Sebastian Chosiński

Upiorny „Glina”
— Sebastian Chosiński

Europejska dusza, amerykański sznyt
— Sebastian Chosiński

Pod przewodem Pernille
— Sebastian Chosiński

Chwila subtelnego oddechu
— Sebastian Chosiński

Jak traktować klasyków
— Sebastian Chosiński

Monk wieczne żywy!
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.