Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 28 lutego 2024
w Esensji w Esensjopedii

Komiksy

Magazyn CCXXXIII

Konkursy

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Skapiec.pl

Nowości

komiksowe (wybrane)

więcej »

Zapowiedzi

komiksowe

więcej »

Enrico Marini
‹Orły Rzymu #1›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułOrły Rzymu #1
Scenariusz
Data wydanialipiec 2013
RysunkiEnrico Marini
Wydawca Taurus Media
CyklOrły Rzymu
Gatunekhistoryczny
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk

Historia w obrazkach: Zza Renu do Rzymu
[Enrico Marini „Orły Rzymu #1” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Enrico Marini jest doskonale znany czytelnikom komiksów nad Wisłą. Trudno wyobrazić sobie, by któryś z nich w ostatniej dekadzie nie zetknął się z jedną z jego sztandarowych serii – „Cyganem”, „Drapieżcami” bądź „Skorpionem”. Tym bardziej dziwi fakt, że żaden z wydawców nie zdecydował się na publikację „Orłów Rzymu” – opowieści z czasów Cesarstwa Rzymskiego, której jednym z głównych bohaterów jest germański wódz Arminiusz.

Sebastian Chosiński

Historia w obrazkach: Zza Renu do Rzymu
[Enrico Marini „Orły Rzymu #1” - recenzja]

Enrico Marini jest doskonale znany czytelnikom komiksów nad Wisłą. Trudno wyobrazić sobie, by któryś z nich w ostatniej dekadzie nie zetknął się z jedną z jego sztandarowych serii – „Cyganem”, „Drapieżcami” bądź „Skorpionem”. Tym bardziej dziwi fakt, że żaden z wydawców nie zdecydował się na publikację „Orłów Rzymu” – opowieści z czasów Cesarstwa Rzymskiego, której jednym z głównych bohaterów jest germański wódz Arminiusz.

Enrico Marini
‹Orły Rzymu #1›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułOrły Rzymu #1
Scenariusz
Data wydanialipiec 2013
RysunkiEnrico Marini
Wydawca Taurus Media
CyklOrły Rzymu
Gatunekhistoryczny
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Marini jest po części Szwajcarem, po części Włochem. Urodził się w sierpniu 1969 roku w niewielkim Liestal w północnej części kraju Helwetów. Zawodu uczył się natomiast w szkole artystycznej w Bazylei. Jako autor komiksów – na razie jeszcze jedynie w roli rysownika – zadebiutował, wydawaną w latach 1990-1993, czterotomową serią „Les dossiers d’Olivier Varèse”. Scenariusz do dwóch albumów tego cyklu napisał Belg Thierry Smolderen, któremu charakterystyczny styl Mariniego tak bardzo przypadł do gustu, że niebawem stworzyli niezwykle udany duet; w ciągu następnej dekady obaj podpisali się pod sześcioma częściami „Cygana” (1993-2002). Dzięki tej przygodowo-sensacyjnej – można by rzec wręcz, że awanturniczej – historii Enrico wkroczył na salony komiksowe. W kolejce do niego ustawili się teraz rodacy Smolderena: Stephen Desberg, odpowiedzialny za scenariusz westernowej „Gwiazdy pustyni” (dwie części, 1996) i opowieści spod znaku płaszcza i szpady zatytułowanej „Skorpion” (dziesięć tomów, 2000-2012), oraz Jean Dufaux, który wymyślił dla Mariniego fabułę horroru „Drapieżcy” (cztery albumy, 1998-2003). Zdobywszy nie tylko uznanie, ale i odpowiednie doświadczenie, rysownik postanowił zrobić krok dalej i stworzyć cykl, za który byłby odpowiedzialny w stu procentach. Tak narodził się pomysł historycznych „Orłów Rzymu” (w wersji oryginalnej „Les aigles de Rome”).
Historia starożytna to jeden z tych okresów w dziejach ludzkości, do którego nadzwyczaj często sięgają po inspirację twórcy komiksów. Wystarczy wspomnieć nieśmiertelnego „Asteriksa”, ale także dzieła o znacznie większym – czytaj: które nie są komediami – ciężarze gatunkowym, jak „Murena”, „Attyla… moja miłość”, „Celtowie” czy „Scytowie”. W ten nurt zainteresowania historią Cesarstwa Rzymskiego wpisuje się również trzytomowa, przynajmniej jak do tej pory, seria Mariniego. „Księga I” „Orłów Rzymu” ukazała się – nakładem francuskiej oficyny Dargaud (w Polsce sięgnął po nią Taurus) – w 2007 roku, kolejne pojawiały się na półkach księgarskich w dwuletnich odstępach. Główną osią fabuły są dzieje podboju Germanii przez Rzym, którą to próbę – częściowo zakończoną sukcesem – Imperium Romanum podjęło ze zdwojonymi siłami na przełomie er. Wstępem do właściwej opowieści są wydarzenia z 9 roku przed narodzinami Chrystusa, kiedy to za Ren wyprawił się wódz rzymski Gajusz Klaudiusz Druzus, zwany Druzusem Starszym (prywatnie brat przyszłego cesarza Tyberiusza). Udało mu się wówczas podporządkować ziemie zamieszkane przez plemię Cherusków, którym władał książę Sigimer. Tym samym waleczni Cheruskowie stali się sojusznikami Cesarstwa, którego notabene obawiali się mniej niż swoich agresywnych germańskich sąsiadów. Mimo osiągniętego sukcesu (dotarł bowiem aż do Łaby), Druzus skończył marnie – jeszcze w tym samym roku spadł z konia, połamał nogi i – jak zaznaczył Liwiusz – zmarł w trzydzieści dni po tym wypadku.
Porozumienie osiągnięte przez brata Tyberiusza zaowocowało sprowadzeniem do Rzymu germańskich zakładników, wśród nich miał się znaleźć syn Sigimera, Ermanamer, który służąc w legionach, doczekał się nawet obywatelstwa rzymskiego – tym samym przeistoczył się w Gajusza Juliusza Arminiusza (choć Niemcy po dziś dzień nazywają go po prostu… Hermanem). W 7 roku po narodzinach Chrystusa, mając dwadzieścia trzy lata, Arminiusz porzucił służbę w legionach i wrócił do ojczyzny; tam dwa lata później stanął na czele powstania przeciwko Imperium Romanum. Początkowo odniósł wielki sukces, pokonując w Lesie Teutoburskim (niedaleko współczesnej Kolonii) wojska dowodzone przez Publiusza Kwinktyliusza Warusa, co podobno wpędziło cesarza Oktawiana Augusta w stan skrajnej depresji. Siedem lat później już tak dobrze nie było – w bitwie stoczonej nad wodami Wezery Germanin musiał uznać wyższość… Germanika, syna Druzusa Starszego i jednocześnie ojca niesławnego Kaliguli i rodzonego brata Klaudiusza – cesarzy rzymskich, którzy w takiej właśnie kolejności władali Imperium po śmierci Tyberiusza. Arminiusz przeżył klęskę; zginął w 21 roku zamordowany przez swoich współplemieńców, którzy podejrzewali go o chęć przejęcia władzy królewskiej nad wszystkimi Germanami. „Orły Rzymu” są historią jego młodości.
Akcja „Księgi I” rozpoczyna się w 9 roku przed Chrystusem. Kilkuletni Ermanamer jest świadkiem bitwy, w której Cherusków przeciw Rzymianom prowadzi jego ojciec Sigimer i stryj Ingomar. Młodzian nie pojmuje jeszcze, dlaczego po zakończonej batalii niewiele od niego starsi synowie germańskiej arystokracji muszą udać się do Rzymu (wśród nich jest brat chłopca, Flawus, który będzie służył wiernie Cesarstwu nawet wtedy, gdy Arminiusz zbuntuje się przeciwko Imperium); stary opiekun wyjaśnia mu, że stają się oni tym samym gwarancją pokoju, co zawsze brzmi ładniej niż, że są zakładnikami. Kilka lat później ten sam los czeka zresztą również Ermanamra. W opowieść o młodzieńcu z Germanii wpisana jest również historia jego rówieśnika Marka Waleriusza Falco, syna Tytusa, który przed laty u boku Druzusa Starszego maszerował nad Łabę. Już wcześniej na rozkaz cesarza Tytus poślubił Germankę Albinię, co miało udowodnić potencjalnym nowym sojusznikom Rzymu, że władca Wiecznego Miasta traktuje alians z nimi nad wyraz poważnie. Z tego właśnie związku zrodził się Marek. Po latach Tytus jest wojskowym emerytem, któremu odstawienie na boczny tor zdecydowanie nie służy. Kiedy więc pewnego dnia zostaje wezwany do pałacu Oktawiana Augusta, udaje się tam z wielkimi nadziejami na nowy przydział. Zamiast tego, dostaje niecodzienny „prezent” – germańskiego chłopca, którego ma wychować na lojalnego Rzymianina. Tym chłopcem jest oczywiście Ermanamer, przy okazji obdarzony przez imperatora obywatelstwem rzymskim i nową tożsamością.
Rozżalony Tytus Waleriusz Falco wraca do swojej posiadłości z Markiem i Arminiuszem, którzy od samego początku znajomości pałają do siebie szczerą nienawiścią. Na dodatek podsyca ją jeszcze ojciec, który pragnie wychować syna na bezwzględnego żołnierza. A żeby tak się stało, młodzian musi nauczyć się, co to znaczy dyscyplina. Odpowiedzialnym za jej wpojenie obu chłopcom zostaje były gladiator Wulkanus. I chociaż niedole codziennego treningu – ba! tresury – powoli zbliżają ich do siebie, to jednak łączącą ich więź zdecydowanie nie da się określić inaczej niż wyjątkowo szorstka przyjaźń. Marini-scenarzysta dba o zaskakujące zwroty akcji, co czyni „Orły Rzymu” czymś znacznie ciekawszym aniżeli tylko kolejną opowieścią o dorastaniu. Szczególnie udanie konfrontuje i zarazem kontrastuje charaktery głównych bohaterów. Marek to nastolatek, któremu marzy się kariera wojskowa, ale nie za wszelką cenę; odwaga nie jest dla niego synonimem zajadłości i sadyzmu, pielęgnuje w sobie ludzkie uczucia. Arminiusz to jego przeciwieństwo. Korzystając z przymusowej gościny Rzymu, nie zapomina ani na chwilę o tym, że Imperium Romanum jest jego wrogiem; pragnie więc czerpać z jego dobrodziejstw pełnymi garściami, by później móc zdobytą wiedzę wykorzystać przeciwko niemu. Od strony graficznej komiks prezentuje się świetnie. Przede wszystkim dlatego, że Mariniemu udało się tym razem powstrzymać od niekiedy denerwującej maniery, którą głównie prezentował w kolejnych odsłonach „Cygana” i „Skorpiona”, gdzie tworzył postaci w nienaturalny sposób wydłużone, o bardzo ostrych i wyrazistych rysach twarzy. W „Orłach Rzymu” jest już po bożemu, znacznie bardziej realistycznie, w duchu Philippe’a Delaby’ego, który odpowiadał za rysunki do „Mureny”. We wcześniejszych seriach Marini nie unikał scen ociekających erotyką. Tutaj również nie odpuścił. Można rzec: na szczęście, ponieważ odwzorowywać piękno kobiecego ciała – vide przybrana siostra Marka, Lucilla, lub Morfea, najpiękniejsza prostytutka Rzymu – potrafi jak mało kto. Może poza Milo Manarą, bo ten akurat w tej dziedzinie jest mistrzem niedoścignionym (patrz: „Indiańskie lato”, „El Gaucho”).
koniec
28 czerwca 2013

Komentarze

29 VI 2013   00:25:12

Przecież Orły Rzymu mają niedługo być wydane przez Taurus Media.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

To jedzenie robi jedzenie!
Dagmara Trembicka-Brzozowska

27 II 2024

„Delisie” to trochę fenomen - personifikacje jedzenia narodzone na DeviantArcie autorki rysunków, Magdaleny Kani znanej jako Meago, zdobyły sporą popularność wśród internautów i trafiły w końcu na papier.

więcej »

Dobrze, że to już koniec
Maciej Jasiński

26 II 2024

Cykl „Batman Metal” wydawał mi się projektem o niezbyt dużym potencjale na kontynuację, jednak byłem w błędzie, bo Scott Snyder postanowił to mocno rozbudować. Po drodze do finału mieliśmy w tym świecie jeszcze pięć tomów „Ligi Sprawiedliwości”, album „Wojna totalna: Rok łotrów” oraz dwa tomy „Batman, który się śmieje” i „Batman, który się śmieje: Zarażeni”. Cykl „Death Metal” definitywnie kończy ten tworzony od lat projekt. Czy warto było czekać, aby poznać finał?

więcej »

W oparach nostalgii
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

25 II 2024

„Czułe pożegnanie, część 2” to, jak sam tytuł wskazuje, pożegnanie z serią „Deadly Class”. I choć nie wiem, czy jest ono czułe, to na pewno nostalgiczne. Będzie mi bardzo brakowało tego tytułu.

więcej »

Polecamy

Superheroizm psychodeliczny

Niekoniecznie jasno pisane:

Superheroizm psychodeliczny
— Marcin Knyszyński

Za dużo wolności
— Marcin Knyszyński

Nigdy nie jest tak źle, jak się wydaje
— Marcin Knyszyński

„Incal” w wersji light
— Marcin Knyszyński

Superhero na sterydach
— Marcin Knyszyński

Nowe status quo
— Marcin Knyszyński

Fabrykacja szczęśliwości
— Marcin Knyszyński

Pusta jest jego ręka! Część druga
— Marcin Knyszyński

Pusta jest jego ręka! Część pierwsza
— Marcin Knyszyński

Superbohater zza biurka
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Z tego cyklu

Powinno być lepiej
— Sebastian Chosiński

Konkwistadorzy!
— Sebastian Chosiński

Z Kijowa do Algieru
— Sebastian Chosiński

Zaskakująco dobrze
— Dagmara Trembicka-Brzozowska

Do utraty tchu i zmysłów
— Sebastian Chosiński

Pycha kroczy przed upadkiem
— Wojciech Gołąbowski

Co znaczy współpraca
— Wojciech Gołąbowski

Bardzo na czasie
— Wojciech Gołąbowski

Miłość w czasach wojny
— Marcin Osuch

Przeczuwając własną śmierć
— Wojciech Gołąbowski

Tegoż twórcy

Indiana Catalano
— Marcin Knyszyński

Do pełna!
— Marcin Knyszyński

To nie są rzymskie wakacje
— Marcin Knyszyński

Gotham w akwareli
— Marcin Knyszyński

Drapieżcy w Gotham
— Sebastian Chosiński

Ukąsić Skorpiona!
— Sebastian Chosiński

…and the Winner is…
— Sebastian Chosiński

Wieczne Miasto grzechu i występku
— Sebastian Chosiński

Strzeż się Anioła!
— Sebastian Chosiński

Rozpusta na dworze papieskim
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.