Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 27 lutego 2024
w Esensji w Esensjopedii

Jurij Stepczuk
‹Tu jest granica – część 1›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułTu jest granica – część 1
Tytuł oryginalnyЗдесь проходит граница
ReżyseriaJurij Stepczuk
ZdjęciaAbdurachim Ismaiłow
Scenariusz
ObsadaJurij Diedowicz, Iwan Sawkin, Nina Zabrodina, Tułkun Tadżyjew, Jakub Achmedow, Nabi Rachimow, Razzak Chamrajew, Zakir Muchamedżanow, Uczkun Rachmanow, Szarik Kabułow, Wiktor Rożdiestwienski, Władimir Rusinow, Walentin Graczow, Jurij Ruban, Rusłan Achmetow, Władimir Wołczik, Walerij Gołubienko
MuzykaRumil Wildanow
Rok produkcji1974
Kraj produkcjiZSRR
Czas trwania64 min
Gatunekdramat, historyczny, western
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup

Klasyka kina radzieckiego: Nie są nam straszni dywersanci
[Jurij Stepczuk „Tu jest granica – część 1” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Tu jest granica” to zrealizowany w Uzbekistanie w 1974 roku trzyczęściowy miniserial, którego dwie pierwsze odsłony utrzymane są w stylistyce easternu, natomiast trzecia jest klasyczną opowieścią szpiegowską. Akcja pierwszej, wyreżyserowanej przez Jurija Stepczuka, rozgrywa się w połowie lat 30. i opowiada o dzielnych enkawudzistach i robotnikach, którzy starają się zlikwidować przysłaną z Afganistanu bandę dywersantów.

Sebastian Chosiński

Klasyka kina radzieckiego: Nie są nam straszni dywersanci
[Jurij Stepczuk „Tu jest granica – część 1” - recenzja]

„Tu jest granica” to zrealizowany w Uzbekistanie w 1974 roku trzyczęściowy miniserial, którego dwie pierwsze odsłony utrzymane są w stylistyce easternu, natomiast trzecia jest klasyczną opowieścią szpiegowską. Akcja pierwszej, wyreżyserowanej przez Jurija Stepczuka, rozgrywa się w połowie lat 30. i opowiada o dzielnych enkawudzistach i robotnikach, którzy starają się zlikwidować przysłaną z Afganistanu bandę dywersantów.

Jurij Stepczuk
‹Tu jest granica – część 1›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułTu jest granica – część 1
Tytuł oryginalnyЗдесь проходит граница
ReżyseriaJurij Stepczuk
ZdjęciaAbdurachim Ismaiłow
Scenariusz
ObsadaJurij Diedowicz, Iwan Sawkin, Nina Zabrodina, Tułkun Tadżyjew, Jakub Achmedow, Nabi Rachimow, Razzak Chamrajew, Zakir Muchamedżanow, Uczkun Rachmanow, Szarik Kabułow, Wiktor Rożdiestwienski, Władimir Rusinow, Walentin Graczow, Jurij Ruban, Rusłan Achmetow, Władimir Wołczik, Walerij Gołubienko
MuzykaRumil Wildanow
Rok produkcji1974
Kraj produkcjiZSRR
Czas trwania64 min
Gatunekdramat, historyczny, western
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
Wyszukaj / Kup
Przygodę z dokonaniami reżyserskimi Eduarda Chaczaturowa zacząłem od (praktycznie) końca – jego przedostatniego dzieła, zrealizowanego w połowie lat 80. dramatu kryminalnego „Ostatnia inspekcja”. Teraz wracam do (niemal) początków, czyli drugiego nakręconego przez niego obrazu – po części easternu, po części historii szpiegowskiej, czyli trzyczęściowego „Tu jest granica”. Tyle że Chaczaturow odpowiadał jedynie za części drugą i trzecią tej opowieści; pierwsza wyszła spod ręki innego twórcy, Jurija Stepczuka (1928-1997). Urodził się on w Kraju Krasnojarskim, a zmarł w Moskwie; w czasie wojny znalazł się z rodziną w Uzbekistanie i z tym krajem związał się jako twórca filmowy. W 1954 roku został absolwentem wydziału reżyserii taszkienckiego Instytutu Teatralno-Artystycznego, by zaraz potem rozpocząć pracę w Uzbgosestradzie (czyli Państwowej Estradzie Uzbekistanu), a następnie w Rosyjskim Akademickim Teatrze Dramatycznym. Pod koniec lat 50. przeniósł się do wytwórni „Uzbekfilm”.
Jako reżyser filmowy Stepczuk zadebiutował komedią muzyczną „Moja ukochana” (1967), a dwa lata później nakręcił czteroczęściowy serial przygodowy dla dzieci „Testament starego mistrza”. Później zabrał się natomiast do pracy nad „Tu jest granica”, którego scenariusz – wszystkich części – wyszedł spod ręki trzech autorów: najwięcej do powiedzenia miał Walentin Czernych („Moskwa nie wierzy łzom”, „Ostatnia inspekcja”), a wspomagali go Anatolij Czechow i Władimir Zekin. Premiera telewizyjna filmu miała miejsce pod koniec maja 1975 roku. I chociaż powstał on na potrzeby małego ekranu, nie zabrakło w nim widowiskowych scen, jednoznacznie kojarzących się ze stylistyką easternu. Ma to miejsce w dwóch pierwszych odsłonach opowieści, bo trzecia ma już całkiem odmienny charakter. Ale do tego dopiero dojdę.
Właściwa część akcji odcinka nakręconego przez Jurija Stepczuka rozgrywa się w 1936 roku na pograniczu sowiecko(uzbecko)-afgańskim. Z basmaczami władza radziecka rozprawiła się jeszcze w latach 20., ale wciąż dają się jej we znaki ich pogrobowcy, sponsorowani czy to przez Turków, czy chcących zachować swoje wpływy w Afganistanie Brytyjczyków. Teraz zajmują się głównie kontrabandą i nękaniem mieszkańców pogranicznych kiszłaków, którzy zachowują lojalność wobec bolszewików. Polują na nich funkcjonariusze Wojsk Pogranicznych NKWD, ale granica jest długa i często przechodzi przez górskie szczyty i doliny; nie ma możliwości pilnować jej tak, by mysz się nie prześlizgnęła. Moskiewska centrala wysyła w ten rejon wcielającego się w naukowca Gieorgija Bragina majora NKWD (Wiktor Rożdiestwienski – patrz: „Tarcza i miecz”, „Kuter Iwana”), który ma zająć się poszukiwaniem surowców naturalnych i odbudową kopalni, która w przyszłości da początek wielkiemu kombinatowi.
To oczywiście nie podoba się wrogom Związku Radzieckiego. Operujący po drugiej, czyli afgańskiej, stronie granicy Chris (Władimir Rusinow), najprawdopodobniej agent wywiadu brytyjskiego, chce za wszelką cenę nie dopuścić do dokończenia przez niego pracy. W tym celu spotyka się z dawnym przywódcą miejscowych basmaczy, który ma do wyrównania stare rachunki z Sowietami, Dżafarbekiem (wciela się w niego Razzak Chamrajew, znany z „Upadku emiratu” oraz „Czekamy na ciebie, chłopcze”). Ma on ze swoim oddziałem przedostać się przez granicę i przeprowadzić akcję dywersyjną, najlepiej też zabić naukowca. Tyle że Dżafarbek jest już stary, nie wiadomo czy podoła takiemu zadaniu. Dlatego za jego plecami Chris spiskuje jeszcze z młodszym o pokolenie i rwącym się do walki z „czerwonymi” Talibchanem (w tej roli Jakub Achmedow – vide „Upadek Czarnego Konsula” i „Odległe bliskie lata”), który, jak twierdzi, ma wśród pracowników kopalni swojego człowieka.
Za bezpieczeństwo na pograniczu odpowiada major Fiodor Łozowoj (Igor Sawkin, znany ze świetnego easternu „Ogniste wiorsty”). Chroni on także fałszywego Bragina, któremu zresztą pomaga załatwić pracowników do odbudowy kopalni. Znajdują się wśród nich między innymi Uzbek Aman (Tułkun Tadżyjew) oraz jego przyjaciel Rosjanin Jakow Koriesznikow, przez przyjaciół zwany „Joszką” (wciela się w niego często występujący w środkowoazjatyckich easternach Jurij Diedowicz – patrz: „Jeźdźcy rewolucji”, miniseriale „Dziś niczym…” oraz „…jutro wszystkim my”, „Spotkanie w dolinie śmierci”). Za dnia są zwykłymi robotnikami, nocą pomagają natomiast enkawudzistom patrolować pogranicze. Zdarza im się nawet czasami przydybać jakiegoś przemytnika, jak nieszczęsny Kaip Ijas (Uczkun Rachmanow). A niekiedy służą pomocą wpadającym w tarapaty pięknym kobietom, jak wysłana do kiszłaku felczerka Swietłana Nikołajewna (mająca na koncie jedynie kilka ról filmowych Nina Zabrodina).
Sytuację mamy więc z grubsza zarysowaną. Teraz przychodzi pora na najważniejsze, czyli atak basmaczy. W tym momencie „Tu jest granica” przeistacza się w pełnokrwisty western, a w zasadzie eastern, bo przecież rolę „dzikich” Indian pełnią islamscy bandyci, a cywilizowanych amerykańskich kowbojów – funkcjonariusze NKWD i wspierający ich robotnicy. Wszystko pokazane jest w sposób zaskakująco widowiskowy, na dodatek – przynajmniej w części – na tle trudno dostępnych gór. Mamy jaskrawo zarysowane „białe” i „czarne” charaktery, mamy wątek miłosny, mamy podstęp i zdradę; do tego dochodzą pościgi konne i strzelaniny. Co najważniejsze, świetnie sfilmowane przez debiutującego w tej roli operatora Abdurachima Ismaiłowa, który parę lat później weźmie udział w pracy nad pokrewnym tematycznie miniserialem „Było to w Kokandzie” (1977), oraz ozdobione zapadającą w pamięć symfoniczną muzyką Rumila Wildanowa („Komisarz nadzwyczajny”, „Bez strachu”, „Siódma kula”, „Hasło: Hotel «Regina»”).
koniec
22 listopada 2023

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Kulawe konie: Sez. 3. odc. 4. Tajemnice muszą być zawsze chronione
Marcin Mroziuk

26 II 2024

Kiedy MI5 idzie na ustępstwa, to wtedy naprawdę można zacząć się bać, bo zazwyczaj kryje się za tym jakiś podstęp. Tyle że tym razem najwyraźniej kosa trafiła na kamień, gdyż nie dość że Sean Donovan do tej pory skutecznie ukrywał swój prawdziwy cel, to jeszcze okazuje się, że ma sprzymierzeńca w samym Regent’s Park.

więcej »

East Side Story: By państwo rosło w siłę, a obywatele czuli się bezpieczniej
Sebastian Chosiński

25 II 2024

Druga część „Barona” Rustama Sagdijewa, która do kin trafiła sześć lat po pierwszej, wypada na jej tle znacznie słabiej. Jest to przede wszystkim skutkiem tego, że scenarzyści nie potrafili podjąć jednoznacznej decyzji, co chcą przedstawić widzowi. Czy ma to być ciąg dalszy historii związanej z rozpracowywaniem handlarzy narkotyków, czy też opowieść o tym, jak tajni agenci uzbeccy i rosyjscy doprowadzili do upadku Państwa Islamskiego w Syrii.

więcej »

Kulawe konie: Sez. 3. odc. 3. Niewłaściwi ludzie w kluczowych miejscach
Marcin Mroziuk

23 II 2024

Kiedy mogłoby się wydawać, że sytuacja została opanowana i jedynie River Cartwright będzie musiał ponieść konsekwencje swej zuchwałości i braku rozwagi, zostajemy zaskoczeni niespodziewanym zwrotem akcji. Okazuje się bowiem, że do tej pory obserwowaliśmy zaledwie wstęp do prawdziwej rozgrywki, w trakcie której zagrożenie jest już jak najbardziej realne.

więcej »

Polecamy

Zemsty szpon

Z filmu wyjęte:

Zemsty szpon
— Jarosław Loretz

Taśmowa robota
— Jarosław Loretz

Z wątrobą na dłoni
— Jarosław Loretz

Panika na planie
— Jarosław Loretz

Jak nie gryzoń, to może jaszczurka?
— Jarosław Loretz

A gdyby tak skrzyżować człowieka z gryzoniem... inaczej
— Jarosław Loretz

A gdyby tak skrzyżować człowieka z gryzoniem...
— Jarosław Loretz

Miły uśmiech na nowy rok
— Jarosław Loretz

Odcinek świąteczny
— Jarosław Loretz

Podniebne newsy
— Jarosław Loretz

Zobacz też

Z tego cyklu

Odrażający, brzydcy i… skorumpowani
— Sebastian Chosiński

Zhańbiona siostra i kajdany niewoli
— Sebastian Chosiński

Walerian i miasto tysięcy basmaczy
— Sebastian Chosiński

Człowiek, który się kulom nie kłaniał
— Sebastian Chosiński

Kto skrywa się w cieniu?
— Sebastian Chosiński

W westernowej oprawie
— Sebastian Chosiński

Na tropie
— Sebastian Chosiński

Z kiszłaku na katorgę
— Sebastian Chosiński

Puszkin w kirgiskim aule
— Sebastian Chosiński

Świat się zmienia
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.